Co pewien czas odżywa publiczna dyskusja o tzw. kontroli operacyjnej - podsłuchach, tajnej obserwacji, podglądzie, kontroli korespondencji - które dziś może stosować dziewięć służb specjalnych. Mogą to robić za zgodą sądu dla wykrycia wymienionych w odpowiednich ustawach ściśle określonych najgroźniejszych przestępstw oraz gdy inne środki zawiodą. Prasa często donosi o możliwych nieprawidłowościach. Dziś tajne są nawet same statystyki tych działań.

W marcu br. rząd przyjął projekt, zgodnie z którym prokurator generalny ma przedstawiać Sejmowi i Senatowi coroczną jawną informację o liczbie wnioskowanych i zastosowanych "technik operacyjnych". Informacja ta zawierałaby dane o efektach sądowego i prokuratorskiego nadzoru.

Zaostrzone mają być kryteria wydawania sądowej zgody na podsłuchy, np. służby miałyby obowiązek dołączenia do wniosku o zgodę materiałów operacyjnych uzasadniających go (tego wymogu dziś nie ma).

Służby byłyby zobowiązane do powiadomienia prokuratora o zniszczeniu materiałów z kontroli operacyjnej, które nie potwierdziłyby informacji o popełnieniu przestępstwa. Materiały z podsłuchów po zakończeniu śledztw, uznane za zbędne, mają być niszczone na mocy decyzji sądu, a w posiedzeniu sądowym w tej sprawie będą mogły wziąć udział strony postępowania.

Materiały z podsłuchów, które w ocenie służb są istotne dla bezpieczeństwa państwa, będą mogły być przechowywane dopiero po zatwierdzeniu przez sąd, na wniosek szefa służby, po uzyskaniu zgody prokuratora generalnego.

Planowane zmiany zakładają też zakaz wykorzystywania podsłuchów w innych postępowaniach niż postępowanie karne. Chodzi na przykład o postępowania przed sądami cywilnymi czy pracy.

"W wypadkach niecierpiących zwłoki, kontrolę i utrwalanie rozmów telefonicznych może zarządzić prokurator, który obowiązany jest zwrócić się w terminie trzech dni do sądu z wnioskiem o zatwierdzenie postanowienia. Sąd wydaje postanowienie w przedmiocie wniosku w terminie pięciu dni na posiedzeniu bez udziału stron. Sąd zarządza zniszczenie utrwalonych zapisów, gdy nie zatwierdził postanowienia prokuratora. Zaskarżenie postanowienia wstrzymuje jego wykonanie" - tak ma brzmieć przepis pozwalający stosować podsłuch jeszcze przed zgodą sądu, ale wymagający uzyskania potem jego "zgody następczej".

Jak argumentował resort sprawiedliwości w uzasadnieniu nowelizacji, "potrzeba zmian podyktowana jest zwłaszcza tym, że procedury kontrolne muszą odpowiadać zasadom praworządności. (...) Zasada rządów prawa zakłada m.in., że ingerencja ze strony organów władzy wykonawczej w prawa jednostki powinna być przedmiotem skutecznej kontroli, która powinna być przeprowadzona przez organy sądowe, które zapewniają najlepszą gwarancję niezależności, bezstronności oraz stosowania właściwej procedury".

Zmiana wynika m.in. z wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który w 2005 r. uznał, że niejawna działalność służb jest w naturalnym konflikcie m.in. z prawem jednostki do prywatności, wolnością komunikowania się oraz konstytucyjną gwarancją sądowej ochrony praw jednostki. Jak wskazał TK, nakazuje to zapewnienie efektywnego nadzoru sądowego nad czynnościami operacyjnymi.

W Sejmie trwają też prace nad przygotowanym przez PO projektem ustawy, która całościowo regulowałaby czynności operacyjno-rozpoznawcze służb specjalnych. Za takie nieuprawnione działania lub za przekroczenie obowiązków przy ich prowadzeniu groziłoby do 5 lat więzienia. Z uwagi na charakter czynności polegających na stosowaniu np. metod wprowadzających w błąd, a także będących na granicy prowokacji, projekt zakazywałby służbom działań, których skutkiem może być przestępstwo.

1 października Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że CBA powinno ujawniać - jako informację publiczną - statystyczne dane o liczbie środków kontroli operacyjnej, o co bezskutecznie dotychczas zwracała się do CBA Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Działania służb specjalnych powinny podlegać społecznej kontroli, a ilość prowadzonych kontroli operacyjnych powinna być znana" - uzasadniała sędzia NSA Irena Kamińska. W czerwcu 2009 r. CBA i ABW odmówiły Fundacji podania informacji publicznej na temat liczby i zakresu stosowania przez te służby kontroli operacyjnej.

W 2008 r. doszło do tajnego wystąpienia w Sejmie ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego dotyczącego podsłuchów. Jak ujawniła wtedy "Rzeczpospolita", podał on, że w 2007 r. o 18 proc. wzrosła liczba wniosków policji o kontrolę operacyjną, a o 25 proc. wzrosła liczba takich działań policji w trybie niecierpiącym zwłoki, co potem akceptowały sądy. Prokuratorzy odmówili zgody wobec 2 proc. ogółu wniosków policji, a sądy - 0,5 proc.

Ćwiąkalski zastrzegł, że danych co do czynności operacyjno-rozpoznawczych innych służb niż policja nie może przedstawić nawet na tajnych obradach Sejmu, bo wymaga to "specjalnej decyzji" szefów ABW, CBA i innych służb. W kwietniu 2007 r. ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ujawnił tylko, że w 2006 r. policja złożyła o 4,6 proc. mniej wniosków o podsłuchy w porównaniu z 2005 r., a ABW - o 5,3 proc. mniej.(PAP)