"Iwan S. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. W złożonych wyjaśnieniach wskazał, iż swoim zachowaniem chciał wyrazić oburzenie wobec rozpowszechnianej w mediach opinii, iż Tragedia Wołyńska była ludobójstwem wyłącznie na narodzie polskim" - poinformował rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Przemysław Nowak.

Jak wyjaśnił, czynności procesowe z udziałem podejrzanego wykonane zostały w ramach pomocy prawnej na Ukrainie. Przestępstwo publicznego znieważenia Prezydenta RP zagrożone jest karą do 3 lat więzienia.

Iwan S. został już skazany za ten sam czyn przez Sąd Rejonowy obwodu Wołyńskiego - na karę roku ograniczenia wolności z rocznym okresem próby. "Orzeczenie zapadłe za granicą nie stanowi jednak przeszkody do wszczęcia lub prowadzenia postępowania karnego o ten sam czyn zabroniony przed sądem polskim" - wyjaśnił Nowak.

Do incydentu doszło w trakcie wizyty Komorowskiego, która miała upamiętnić 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Zajście miało miejsce, gdy prezydent rozmawiał z wiernymi po mszy w katedrze pod wezwaniem Apostołów Piotra i Pawła w Łucku.

Iwan S. - jak napisano w oświadczeniu ukraińskiego MSW - poklepał prezydenta po ramieniu ręką, w której trzymał jajko. Został powalony na ziemię przez funkcjonariuszy BOR. (PAP)