W piątek od godz. 15 w Senacie planowane są głosowania; głosowana będzie m.in. ustawa dotycząca in vitro.

Kopacz pytana w piątek w Sejmie, czy spodziewa się niespodzianek w głosowaniu nad tą ustawą, odparła: "Wiecie, że bardzo trzymam kciuki, jeśli to pomoże".

"Bardzo bym chciała, by dziś senatorowie w swej mądrości zagłosowali i dali szansę tym wszystkim, którzy czekają na to rozstrzygnięcie. Szczególnie tym, którzy nie mają środków na to, by metodę - która jest dostępna w Polsce - (...) mogli w ramach, po pierwsze, wysokich standardów dokonać, a po drugie - by za to nie płacić. Więc chciałabym bardzo, by ta ustawa została przegłosowana przez Senat" - powiedziała. Dodała, że liczy na to.

Kopacz dopytywana o to, że nie mówi, iż "na pewno" tak się stanie, odparła: "Na pewno to Kopernik nie żyje. Ale to wiadomą jest rzeczą, że moja nadzieja graniczy z pewnością". Dodała, że chciałaby, aby ta pewność została potwierdzona w piątkowym głosowaniu.

O ewentualne konsekwencje wobec senatorów PO, którzy zagłosują przeciw ustawie o in vitro, dziennikarze pytali w piątek szefa klubu PO Rafała Grupińskiego. "Nie będę o tej kwestii wypowiadał się przed głosowaniem, tylko dopiero wtedy, gdy dowiem się, ilu senatorów głosowało przeciwko ustawie o in vitro. Wtedy będą podejmowane decyzje" - powiedział Grupiński.

Jego zdaniem senatorowie, którzy zagłosują przeciw in vitro, "są za dzisiejszą wolną amerykanką, czyli brakiem przepisów, czyli za kompletnym nieszanowaniem zarodków, które potencjalnie może mieć miejsce".

W piątek Senat zajmie stanowisko ws. ustawy o in vitro. Pierwszy będzie głosowany wniosek o jej odrzucenie w całości, drugi - o przyjęcie bez poprawek. Klub PO opowiada się za tym drugim rozwiązaniem. Gdyby większości nie uzyskał ani wniosek o odrzucenie, ani o przyjęcie ustawy bez poprawek, Senat zajmie się zgłoszonymi do niej poprawkami - jest ich ponad 70.

Poprawki zgłoszone w trakcie środowej debaty zmierzają m.in. do zmiany definicji zarodka (część senatorów chce, by w ustawie zapisać, że zarodek jest organizmem ludzkim na najwcześniejszym stadium rozwoju; zapis w ustawie mówi o grupie komórek) oraz wprowadzenia możliwości korzystania z in vitro wyłącznie przez małżeństwa bądź wykluczenia finansowania procedury ze środków publicznych w przypadku związków nieformalnych.

Wiceszef grupy senatorów PO Łukasz Abgarowicz powiedział PAP w piątek, że klub tej partii nie wprowadził dyscypliny w głosowaniu w sprawie ustawy, ale popiera jej przyjęcie bez poprawek.

Ustawy w kształcie uchwalonym przez Sejm nie poprą jednak wszyscy senatorowie PO. Głosowanie przeciwko jej przyjęciu zapowiedział m.in. Stanisław Hodorowicz, który w trakcie debaty ocenił, że in vitro sprowadza człowieka do roli produktu i pozbawia go "atrybutu cudu natury". Także Filip Libicki mówił, że zaproponowana ustawa ubiera w ramy prawne tę dowolność, z którą mamy do czynienia obecnie. Przeciwko ustawie w obecnym kształcie opowiedziała się też Helena Hatka.

Sejm uchwalił ustawę o leczeniu niepłodności pod koniec czerwca. Daje ona prawo do korzystania z in vitro małżeństwom i osobom we wspólnym pożyciu, potwierdzonym zgodnym oświadczeniem. Leczenie niepłodności tą metodą będzie mogło być podejmowane po wyczerpaniu innych metod leczenia, prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy.

Ustawa zezwala na dawstwo zarodków, zabrania zaś ich tworzenia w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie. Zakazuje też niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju - grozić będzie za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Prezydent Bronisław Komorowski powiedział w środę w Berlinie, że podpisze ustawę o in vitro, o ile będzie ona zgodna z konstytucją. W czwartek list do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza skierowała Kancelaria Prezydenta. Stwierdzono w nim, że wprowadzana ustawą o in vitro możliwość pobierania komórek rozrodczych od dawcy, który jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody, budzi poważną wątpliwość, co do zgodności z konstytucją i prawem międzynarodowym. (PAP)

sdd/ wni/ eaw/ abr/