"Chcemy pomóc nie tylko tym, którzy brali swoje kredyty we frankach czy euro, ale chcemy też pomóc tym, którzy są w trudnej sytuacji i wzięli kredyt w złotówkach" - mówiła premier we wtorek wieczorem w TVP Info.

"Projekt ustawy albo dziś albo jutro będzie wniesiony do laski marszałkowskiej" - powiedziała. Nie chciała zdradzić szczegółów projektu.

"Poczekajmy do jutra, aż pani poseł Skowrońska, która jest autorką m.in. tego pomysłu, będzie mogła o tym państwu opowiedzieć - ale będzie rozwiązanie dla frankowiczów. I nie opowiadanie historii pod tytułem: wszystkim wrócimy i będziemy umowy przewalutowywać z dniem podpisania tejże umowy w tym banku, kiedy ktoś się decydował brać te pieniądze w innej walucie niż tylko złotówka" - mówiła szefowa rządu.

Zaznaczyła, że we wrześniu zamierza przedstawić kolejne rozwiązania, m.in. dla osób, które pracują na tzw. umowach śmieciowych.

Kopacz była też pytana o to, czy jest za wprowadzeniem w najbliższym czasie euro w Polsce. "Nigdy nie deklarowałam wprowadzenia euro ani dziś ani jutro ani za miesiąc ani za rok ani za pięć lat. Moje słowa, których się nie wstydzę, z których jestem dumna, z mównicy w Sejmie, kiedy 1 października wygłaszałam expose w Sejmie, brzmiały dokładnie tak: wprowadzimy euro wtedy, kiedy będzie to korzystne dla Polski. I tego się trzymajmy (...) Dzisiaj strefa euro wymaga naprawy, więc absolutnie nigdy Platforma nie zadeklarowała moimi ustami, że będę wprowadzać euro w najbliższym czasie. Więc nie chcę, by moja opozycja w tej chwili używała tego argumentu, bo on jest po prostu nieprawdziwy" - mówiła szefowa rządu.

Renata Karkowska
  Ryzyko systemowe. Charakter i źródła indywidualizacji w sektorze bankowym>>>

Premier dopytywana, czy widzi potrzebę przeprowadzenia referendum w tej sprawie, podkreśliła, że w związku z wprowadzeniem w Polsce euro "nawet i w PiS jest różnica zdań". Nawiązała w ten sposób do wypowiedzi Krzysztofa Szczerskiego, który w kancelarii prezydenta elekta Andrzeja Dudy ma odpowiadać za sprawy zagraniczne, udzielonej agencji Reuters. Powiedział on, że decyzja o przyjęciu euro powinna być potwierdzona na drodze referendalnej. Z kolei wiceszefowa PiS Beata Szydło podkreślała we wtorek, że integracja ze strefą euro jest jednym z zobowiązań Polski, ale moment przyjęcia euro zależeć musi m.in. od sytuacji gospodarczej.

"Pan Szczerski mówi co innego, pani Szydło mówi co innego. A ja uważam, że po pierwsze eksperci muszą ocenić sytuację polskich finansów publicznych, sytuację Polaków, muszą ocenić przede wszystkim kondycję strefy euro, a dopiero potem powinna zapaść decyzja szeroko konsultowana, niekoniecznie w referendum" - mówiła Kopacz.(PAP)