Sąd Okręgowy w Poznaniu w listopadzie ub. roku uniewinnił Augustyna P. i jego córkę Małgorzatę P.-Ż. od zarzucanego im oszustwa. Apelację od tego orzeczenia złożył prokurator oraz pełnomocnik poszkodowanego. Wnieśli oni o uchylenie wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia przez poznański sąd okręgowy. W środę Sąd Apelacyjny po rozpoznaniu sprawy wskazał, że wyrok zostanie ogłoszony 14 marca.

W 1997 r. rolnik spod Szamotuł Tomasz Kaczmarek został wywłaszczony przez urzędników z ok. 1 ha ziemi w Chybach w okolicy Tarnowa Podgórnego. 10 lat później zwrócił się do niego poznański radca prawny oferując pomoc w uzyskaniu odszkodowania. Na podstawie zawartej między stronami umowy, radcy przysługiwało 30 proc. wartości odszkodowania. Sprawa się przeciągała, a rolnikowi brakowało pieniędzy, więc radca udzielał mu pożyczek. Kiedy kwota pożyczek była dla rolnika niewystarczająca, bo w tym czasie rozpoczął remont w domu, radca zaproponował mężczyźnie umowę cesji i sprzedaż prawa do odszkodowania.

W 2009 r. podczas wizji terenu rolnik dowiedział się od urzędników, że nie jest właścicielem ziemi. Okazało się także, że urzędnicy wpłacili już niemal 1,3 mln zł na konto nowego właściciela działki, któremu Kaczmarek miał nieruchomość sprzedać. W toku śledztwa okazało się, że owym nowym właścicielem ziemi jest mąż córki radcy prawnego.

 
Odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów, prokuratorów, adwokatów, radców prawnych i notariuszy>>

W trakcie procesu przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, pełnomocnik rolnika Robert Dakowski tłumaczył, że poszkodowany mężczyzna jest osobą upośledzoną intelektualnie w stopniu umiarkowanym, nie ukończył szkoły podstawowej, ani specjalnej, i „trudno od niego wymagać wnikliwej analizy prawnej, czy analizy jakichkolwiek dokumentów”.

Sąd Okręgowy uniewinniając w listopadzie ub. roku oskarżonych wskazał natomiast, że prokuratura nie przedstawiła jednoznacznych dowodów, które by wskazywały, że oskarżeni rzeczywiście wykorzystali niepełnosprawność umysłową poszkodowanego. W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił m.in., że "poszkodowany jest osobą upośledzoną umysłowo w stopniu umiarkowanym, ale jest również osobą zdolną do prawidłowego postrzegania i odtwarzania rzeczywistości".

W środę w poznańskim sądzie apelacyjnym Dakowski powiedział mediom, że całkowicie nie zgadza się z wyrokiem sądu okręgowego. „Czy kontakt radcy prawnego ze zwykłym obywatelem powinien się kończyć w ten sposób? I to w dodatku radcy prawnego, który przychodzi do obywatela? Ten człowiek wcale nie miał wcześniej problemów, żył sobie spokojnie, szczęśliwie, w swoim domu na swojej wsi. Nie wiedział też, że przysługuje mu prawo do odszkodowania, ale był szczęśliwy – na swój sposób” – mówił pełnomocnik.

Jak podkreślił, do domu Kaczmarka wszedł wtedy radca prawny, którego celem życiowym zawodowym jest pomaganie. "Czy w ocenie społeczeństwa, ludzi niezwiązanych z prawem, radcy prawni, którzy siedzą na ławie oskarżonych wykonali to dobrze? Czy efektem ich pracy ma być to, że poszkodowany rolnik, u którego stwierdzono upośledzenie w stopniu umiarkowanym, nie otrzymał ani grosza z przysługującego mu odszkodowania? Czy tak ma wyglądać praca radcy prawnego? Czy to jest uczciwa praca? Jeżeli tak, to być może do radców prawnych trzeba będzie chodzić z adwokatami” – pytał Dakowski.

Obrońcy prawników wnieśli w środę o odrzucenie apelacji. Kiedy zarzucili poszkodowanemu rolnikowi kłamstwa i nieścisłości w zeznaniach - Tomasz Kaczmarek zdenerwowany opuścił salę sądową. (PAP)