Projekt zakłada przeznaczanie na obronność co najmniej 2 proc. PKB z roku poprzedniego, począwszy od 2016 r. Obecnie wskaźnik ten wynosi 1,95 proc. PKB. Szacuje się, że wydatki obronne wzrosłyby o około 800 mln zł.

W debacie na poprzednim posiedzeniu Sejmu większość klubów oceniła, że projekt idzie w dobrym kierunku. Wstrzymanie się od głosu zadeklarowało tylko SLD.

Czytaj: Na obronę wydamy 2 proc. PKB>>>

Oczekujący na głosowanie projekt powstał na podstawie trzech złożonych do laski marszałkowskiej projektów zmian w ustawie o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu sił zbrojnych. Projekty rządowy i złożony przez PiS mówiły o przeznaczaniu co najmniej 2 proc. PKB na obronność, zaś projekt PSL dotyczył konieczności korzystania w modernizacji armii z polskiej myśli technicznej. Obecna wersja projektu powstała na bazie przedłożenia rządowego.

Na wtorek popołudniu zaplanowano posiedzenie sejmowej komisji obrony, która ma zaopiniować dwie poprawki złożone podczas drugiego czytania 13 maja. Pierwsza z nich, autorstwa Marka Opioły (PiS), przewiduje, że udział wydatków majątkowych na finansowanie potrzeb obronnych ma wynosić w latach 2016-2023 co najmniej 25 proc., a od roku 2024 r. – 20 proc., czyli tyle co obecnie.

Druga poprawkę zaproponował Bartłomiej Bodio (PSL). Przewiduje ona, że wartość zakupów dokonywanych od polskich podmiotów ma wynosić co najmniej 60 proc. ogólnych wydatków majątkowych na modernizację. Analogiczny zapis – ale na poziomie 70 proc. – był w projekcie złożonym przez PSL, ale w przyjętym pod koniec kwietnia sprawozdaniu komisji znalazł się już tylko jako wniosek mniejszości. Obniżenie wskaźnika o 10 pkt proc. ma – według posła PSL – przekonać do tego pomysłu posłów, dla których pierwotny zapis był zbyt wysoki. MON i PO krytykowało tę propozycję jako niezgodną z prawem UE. MON podkreśla, że chce motywować polskie firmy do przyswajania najnowszych technologii, a gdyby zbrojeniówka miała ustawową gwarancję finansowania, nie musiałaby się rozwijać.

Projekt przewiduje, że dodatkowymi przychodami Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych mogą się stać odszkodowania lub kary umowne otrzymane przez jednostki wojskowe w wyniku nieprawidłowej realizacji umów dotyczących zakupu uzbrojenia i sprzętu wojskowego oraz badań naukowych i prac rozwojowych, zwroty wydatków za udzielone wsparcie obcym wojskom, a także darowizny, spadki i zapisy.

Inwestycje we wspólną infrastrukturę wojskową w ramach programu NSIP (ang. NATO Security Investment Programme) będzie można przejściowo finansować z budżetu państwa. Projekt zawiera też doprecyzowanie przepisów dotyczących wykonywania specjalistycznych usług wojskowych przez jednostki wojskowe. W praktyce oznacza to odejście od zasady, że musi istnieć ścisły związek między charakterem usługi świadczonej przez jednostkę a planem jej szkolenia. Jednostki wojskowe będą mogły funkcjonować bardziej elastycznie - świadczyć usługi cywilom poza szkoleniem, czyli np. zbudować most, oczyścić teren po powodzi, jeśli wymaga tego interes publiczny lub interes sił zbrojnych.

Inna proponowana zmiana dotyczy możliwości wypłacania zaliczek na poczet zamówień publicznych udzielanych w dziedzinach obronności i bezpieczeństwa, wyłączonych spod ustawy o zamówieniach publicznych.

Komisja obrony wprowadziła do projektu poprawkę, zgodnie z którą udział wydatków na naukę, badania i rozwój polskiego przemysłowego potencjału obronnego w wydatkach obronnych ma wynosić nie mniej niż 2,5 proc. (czyli 0,05 proc. PKB). W projekcie zapisano też, że komisja obrony będzie opiniować dwa dokumenty - określane co cztery lata przez rząd szczegółowe kierunki przebudowy i modernizacji technicznej wojska na kolejne 10 lat oraz wydawane przez szefa MON zarządzenie ws. programu rozwoju sił zbrojnych.

Zwiększenie wydatków obronnych ma być realizacją zapowiedzi z październikowego expose premier Ewy Kopacz. Rządowy projekt został skierowany do laski marszałkowskiej w połowie lutego. Z kolei projekt PiS został złożony w już sierpniu 2014 r. Politycy tej partii zarzucają Platformie, że opóźniała prace nad przedłożeniem ze względu na prezydencki kalendarz wyborczy.

O zwiększeniu wydatków obronnych do poziomu 2 proc. PKB - zalecanego w NATO - mówili w ubiegłym roku prezydent Bronisław Komorowski oraz premierzy Donald Tusk i Ewa Kopacz. Podniesienie udziału wydatków obronnych w PKB to także wypełnienie zobowiązań ze szczytu NATO w Newport we wrześniu 2014 r. Sojusznicy postanowili tam, że państwa, które wydają na obronność mniej, osiągną poziom 2 proc. PKB w ciągu 10 lat.(PAP)