W czwartek sejmowa komisja finansów publicznych ma rozpatrywać sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej z prac nad zmianami w ustawie o usługach płatniczych. Podkomisja wskazała, że stawka opłat interchange, czyli prowizji pobieranych przez banki od transakcji kartami płatniczymi, nie będzie mogła przekroczyć 0,5 proc. wartości transakcji. Nowe przepisy miałyby wejść w życie od stycznia 2014 r. Obecnie prowizja ta wynosi nawet 1,5 proc.

Podczas debaty „Kto zyska, a kto straci na regulacji interchange” Paweł Rychliński z MasterCard Europe stwierdził, że szybkie i gwałtowne zmiany w poziomie tych opłat spowodują negatywne tendencje. Jak przekonywał, stracą na tym konsumenci, banki, a zyskają duże sieci handlowe.

Podobnego zdania była wiceprezes Federacji Konsumentów Aleksandra Frączek. W jej opinii pośpiech we wprowadzeniu zmian i zbyt drastyczne obniżki opłat mogą niekorzystnie odbić się na konsumentach. "Możliwe, że zaobserwujemy wtedy drastyczny wzrost innego rodzaju opłat" - podkreśliła. Dodała, że stanie się tak, gdyż banki niższe przychody z tytułu opłat interchange będą musiały sobie zrekompensować w inny sposób.

Marcin Nowacki ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców zrzeszającego małych i średnich przedsiębiorców mówił, że środowisko, które reprezentuje, sceptycznie podchodzi do nowych regulacji. Podkreślił, że jest za samoregulacją tego rynku. Przypomniał też, że od stycznia br. opłaty interchange spadły o 0,5 pkt proc. "Nie spotkałem jednak małego przedsiębiorcy, który odczuł obniżkę, która nastąpiła od 1 stycznia 2013 r." - powiedział. Dodał, że jedyną grupą, która odczuła tę obniżkę, były m.in. duże sieci handlowe czy firmy paliwowe.

"To jest istotne zagrożenie dla małych przedsiębiorców, że opłata interchange spadnie, ale różnego rodzaju inne opłaty będą rosły" - stwierdził. Chodzi np. o opłaty związane z wydawaniem kart.

Dodał też, że Narodowy Bank Polski powinien prowadzić monitoring dodatkowych opłat "okołokartowych". Mówił też, że dobrym pomysłem, który mógłby wyrównać szanse na rynku, byłoby wprowadzenie różnego poziomu opłat interchange. Chodzi o wprowadzenie wyższych opłat dla dużych sieci handlowych i niższych dla małych i średnich graczy. Jak podkreślił, spowodowałoby to dalszy rozwój płatności bezgotówkowych w Polsce.

Wiceprezes Związku Banków Polski Mieczysław Groszek wskazał, że o obniżkę stawek interchange walczyły duże sieci handlowe, które de facto stały się największymi beneficjentami obniżek tych stawek.

"Nie może być dowolnie niskiego poziomu opłaty interchange (...). Dla banków opłaty z tego tytułu nie są zyskiem, a przychodem, z którego finansowany jest m.in. rozwój obrotu bezgotówkowego" - podkreślił.

Sprawa opłat interchange ciągnie się już od dłuższego czasu. w lutym ub.r. NBP zaproponował stopniowe obniżanie stawek tych opłat, w ramach "Programu redukcji opłat kartowych w Polsce", który miał być porozumieniem pomiędzy bankami - wystawcami kart płatniczych, sprzedawcami, którzy akceptują płatności kartami oraz agentami rozliczeniowymi, którzy rozbudowują i obsługują terminale. Bank centralny chciał, aby do 2017 r. opłaty interchange w Polsce osiągnęły średni poziom UE. W lipcu ub.r. NBP podał, że zaproponowany przez tę instytucję Program nie został zaakceptowany przez uczestników rynku.

W pierwszej połowie br. Visa oraz MasterCard, firmy obsługujące karty płatnicze, informowały, iż rozpoczną cykl obniżek opłat interchange. W tym czasie w Sejmie trwały już prace nad ustawową regulacją tych opłat.