- Panie ministrze, kończy się okres polskiego przewodnictwa w Radzie UE, co udało się uzyskać w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego członków Unii?
Adam Rapacki: Przede wszystkim po raz pierwszy w skali całej Unii udało się wdrożyć jednolite podejście do zwalczania przestępczości zorganizowanej. W oparciu o raport OCTA (publikowany przez Europol), Ocena Zagrożenia Przestępczością Zorganizowaną  dotyczący takiej przestępczości w państwach UE, wskazaliśmy osiem największych obszarów zagrożeń i przygotowaliśmy konkretne plany operacyjnego działania dla wszystkich krajów i wszystkich agencji zajmujących się tą problematyką, by te zjawiska zredukować. Przygotowaliśmy też narzędzia pozwalające na ocenę skuteczności działań i realizacji tych planów przez poszczególne kraje.
     - O jakie rodzaje przestępczości chodzi?
Pierwszy z obszarów dotyczy przestępczości narkotykowej, głównie narkotyków syntetycznych. To był też jeden z priorytetów naszej prezydencji. Drugi związany jest ze zwalczaniem przestępczości płynącej z Afryki Zachodniej; chodzi tu głównie o przemyt kokainy, heroiny przez grupy z tamtego kierunku. Kolejny to przeciwdziałanie nielegalnej migracji i przestępczości związanej z Afryką Północną. Zajęliśmy się też problemem cyberprzestępczości oraz mobilnymi grupami przestępczymi - czyli takimi, które wywodzą się z określonego kraju, dokonują przestępstw na terenie innego państwa UE i znikają. Kolejnymi z wyznaczonych przez nas obszarów było wykorzystywanie transportu kontenerowego do przemytu różnego rodzaju podrabianych towarów i narkotyków z dalekiego wschodu, działania grup z Bałkanów Zachodnich zajmujących się przemytem, obrotem bronią oraz handel ludźmi.
     - Udało się zrealizować jeden z głównych priorytetów Polski - przyjąć pakt antynarkotykowy?
Został on dopracowany w szczegółach i przyjęty jako jeden z elementów ważnych ze względu na bezpieczeństwo w całej Unii. W pakcie przygotowaliśmy propozycje zmian legislacyjnych w zakresie uzupełniania listy nowych substancji, których obrót powinien być kontrolowany czy zabroniony. Zaproponowaliśmy też działania typowo operacyjne oraz cały pakiet propozycji szkoleniowych dot. kształcenia specjalistów zajmujących się likwidacją wytwórni narkotyków syntetycznych. W Legionowie mamy taką bazę dydaktyczną, gdzie zebrano odzyskane laboratoria narkotykowe z wielu, wielu spraw. Szkoliliśmy już specjalistów z całej Europy.
     - Jakie zmiany legislacyjne zaproponowaliście?
Rekomendujemy podejście, które obowiązuje już w Polsce w stosunku do tzw. dopalaczy. Chodzi o to, by organa państwa miały możliwość przebadania danej substancji, zanim zostanie ona wprowadzona do obrotu. Aktualnie obowiązująca w UE procedura uzupełniania listy nowych narkotyków trwa zbyt długo i nie nadąża za dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością. W skali roku ujawniliśmy ponad 40 nowych rodzajów narkotyków wykorzystanych do produkcji dopalaczy.
     - Jak podchodzą do tych propozycji inne kraje członkowskie?
Część dość entuzjastycznie i wdraża to rozwiązanie, niektóre mają problem z własnymi procedurami legislacyjnymi.
     - Co jeszcze udało się zrobić?
Doprowadziliśmy do zacieśnienia współpracy pomiędzy dwoma komitetami: ds. Polityki i Bezpieczeństwa oraz Komitetu ds. współpracy operacyjnej w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego. Opracowaliśmy konkretny plan działania zbliżający te dwa obszary, dotyczy on przygotowywania misji zagranicznych, szkolenia wysyłanych na nie ludzi i lepszej wymiany informacji.
Często decyzje polityczne niosą olbrzymie skutki dla bezpieczeństwa wewnętrznego Unii, dlatego ważne jest, żeby decydując się na jakieś rozwiązania, uwzględniać i te aspekty, które mają wpływ na bezpieczeństwo wewnętrzne państw.
     - Chodzi o zagrożenia zamachami terrorystycznymi?
Między innymi, ale także o to, by był jednolity system szkolenia osób wysyłanych na misje. To też wymiana informacji o charakterze wywiadowczym, lepsze przygotowanie do misji stabilizacyjnych.
     - Czy te szkolenie odbywałyby się w ramach poszczególnych krajów, czy byłyby wspólne?
To kolejny element, który podczas naszej prezydencji udało się zrealizować. Przyjęliśmy europejski model szkolenia. Zakłada on, że szkolenia funkcjonariuszy z różnych służb, wysyłanych na różne misje miałyby jednolity standard, tak by nie dublować niektórych szkoleń organizowanych przez różne agencje. Koordynatorem całego modelu szkolenia ma być CEPOL zajmujący się szkoleniem służb policyjnych. Te szkolenia, finansowane właśnie przez UE, mogłyby być realizowane w ośrodkach szkoleniowych w poszczególnych państwach np. u nas w Legionowie w zakresie zwalczania narkotyków syntetycznych.
Zajęliśmy się też wdrożeniem tzw. klauzuli solidarności wynikającej z Traktatu Lizbońskiego. Mówi ona o tym, że państwa członkowskie są zobowiązane do niesienia pomocy innemu państwu w sytuacji zagrożenia terroryzmem, katastrofami naturalnymi czy katastrofami spowodowanymi przez ludzi. Nam udało się wywołać dyskusję w różnych gremiach. Wiemy, jakie są oczekiwania państw członkowskich i teraz Komisja Europejska może przygotować konkretny dokument.
     - Co budzi wątpliwości krajów członkowskich?
M.in. finansowanie pomocy, która ma być realizowana. Dzisiaj jest sporo instrumentów pozwalających na niesienie pomocy, ale często jest ona nieco spóźniona. Warto też, by niektóre kraje specjalizowały się w określonych akcjach ratunkowych. Jedne np. w ratownictwie związanym z trzęsieniami ziemi, inne w pożarach dużych obszarów.
     - Panie ministrze, a jak pan ocenia zabezpieczenie prezydencji?
 W kraju zabezpieczaliśmy blisko 400 spotkań różnego szczebla, począwszy od spotkań głów państw po spotkania eksperckie. W trakcie tych spotkań nie doszło w zasadzie do żadnych incydentów i robiliśmy to w sposób dyskretny. Nie byliśmy również uciążliwi dla mieszkańców miast gospodarzy. Do wielu zabezpieczeń trzeba było podchodzić bardzo elastycznie. To był dobry test pod kątem tego co czeka nas w tym roku, w czasie Turnieju Finałowego Mistrzostw Europy Euro 2012.

Patrycja Rojek-Socha (PAP)