Kwiatkowski spotkał się w czwartek z klubem SLD, gdzie zaprezentował swą wizję działalności Najwyższej Izby Kontroli.

Kandydat PO proponuje m.in. zogniskowanie kontroli na rzeczywistych problemach państwa; wskazanie tych obszarów w jego funkcjonowaniu, które są obciążone największymi ryzykami systemowymi. "Jeżeli są takie problemy, które występują np. przy rozstrzyganiu dużych przetargów na projekty informatyczne, infrastrukturalne, to jest taki naturalny obszar zainteresowania NIK" - wyjaśnił Kwiatkowski.

Drugi z kierunków zmiany NIK, którą chciałby przeprowadzić poseł PO, wynika z innego sposobu rozliczania funduszy europejskich przewidzianego w nowej perspektywie budżetowej. Polityk PO przypomniał, że inaczej niż to miało miejsce dotychczas, Komisja Europejska będzie corocznie, a nie w okresie 7-letniej pespektywy finansowej, zamykać wydatki w programach operacyjnych.

"Jeżeli w danym programie operacyjnym pojawią się jakieś błędy, nieprawidłowości, to kraj członkowski będzie tracił wszystkie pieniądze na ten projekt. Oznacza to, że w Polsce musimy stworzyć niezwykle efektywny system kontroli projektów z udziałem funduszy europejskich i to jeszcze przed tym etapem, kiedy dany projekt kontroluje Bruksela. Bo nie będzie takiej możliwości, jak mamy dzisiaj, żeby projekt, w którym wystąpią nieprawidłowości zamienić na inny, dzięki czemu nie traciliśmy pieniędzy" - uzasadnił Kwiatkowski.

Polityk Platformy chciałby też, by NIK zajęła się oceną skutków realizacji ustaw. "Z punktu widzenia posłów niezwykle istotną informacją jest, czy efekt, który był założony w uzasadnieniu przyjętych ustaw, został wdrożony, tak żebyśmy swojego zainteresowania nie kończyli na etapie przyjęcia danego projektu ustawy, ale sprawdzili, czy on rzeczywiście niósł ze sobą te pozytywne skutki, które były przyjęte w momencie przygotowania projektu" - zaznaczył.

Kandydat PO postuluje też "bardziej eksperckie" podejście do czynności kontrolnych. Jak tłumaczył, obecne kontrole Izby są często powierzchowne: ograniczają się do wytknięcia pewnych formalnych błędów i nieprawidłowości w pracy podmiotu kontrolowanego. "Kontrolerzy zbyt często są specami, ale wyłącznie od procedury kontrolnej. Chciałbym, żeby byli oni bardziej ekspertami w określonych dziedzinach funkcjonowania państwa" - powiedział Kwiatkowski.

Według niego Izba powinna w większym, niż obecnie, zakresie korzystać z ekspertów zewnętrznych, osób o uznanym autorytecie, a także pracowników urzędów wojewódzkich. "Tam są bardzo rozbudowane departamenty, które sprawdzały prawidłowość wydatkowania pieniędzy z funduszy europejskich. I to jest naturalna możliwość poszerzenia jakości pracy kontrolerskiej ze strony NIK" - uważa Kwiatkowski.

Poseł Platformy chciałby ponadto, by kontrole NIK były bardziej systemowe. Chodzi o to, by pokazywały jakiś problem przekrojowo; wskazywały nie tylko nieprawidłowości, ale też dobre rozwiązania, jeśli funkcjonują już w kontrolowanej jednostce. "Chciałbym również, żeby NIK proponował pewne rozwiązania - był nie tylko kontrolerem sensu stricte, ale także by to była pewna forma audytu, czyli pokazujemy co jest nieprawidłowe, co jest prawidłowe i rekomendujemy lepsze rozwiązania od tych, które dziś są wdrożone, czy funkcjonują w instytucji kontrolującej" - wyjaśnił Kwiatkowski.

NIK - przy wsparciu ekspertów - miałaby też organizować panele i debaty. Kwiatkowski chciałby również, by raporty pokontrolne pisane były mniej technicznym i bardziej zrozumiałym językiem.

Kandydat PO proponuje ponadto wprowadzenie takich zmian w Regulaminie Sejmu, które wyposażyłyby Komisję Kontroli Państwowej w kompetencje do inicjatywy ustawodawczej projektów, które zawierałyby zmiany wskazane we wnioskach pokontrolnych NIK. Jak wskazywał Kwiatkowski, NIK w latach 2010-2014 skierował 114 takich wniosków, z których całkowicie zostało zrealizowanych tylko 17, a 11 częściowo.

Kwiatkowski to na razie jedyny zgłoszony kandydat na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Oprócz posłów Platformy, poparcie dla niego deklarują PSL i SLD.

Marta Rawicz (PAP)