Ministerstwo Sprawiedliwości jest zadowolone z efektów wprowadzonych na początku roku zmian w przepisach, które miały ułatwić ogłaszanie upadłości konsumenckiej. Wiceminister sprawiedliwości Jerzy Kozdroń powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że w prawie połowie rozpoznanych wniosków sąd ogłosił upadłość dłużnika, który nie radzi sobie z wierzytelnościami. - Po wejściu w życie nowych przepisów o upadłości konsumenckiej do sądów wpłynęło 1135 wniosków o ogłoszenie takiej upadłości. Jak na razie rozpoznano 283 z nich, i 133 sprawy zakończyły się ogłoszeniem upadłości. Dla porównania: po wejściu w życie ustawy w 2009 r., która też regulowała tę problematykę, takich wniosków było 975. I na te 975 wniosków upadłość ogłoszono zaledwie w 10 sprawach. Różnica jest zatem ogromna - podkreślił wiceminister sprawiedliwości.

Czytaj: Łatwiej o upadłość konsumencką>>>

 

"Podstawowym celem upadłości konsumenckiej jest zapewnienie osobom zadłużonym szansy na uregulowanie swoich zobowiązań, ale także zapewnienie wierzycielom tych osób możliwości odzyskania należnych im świadczeń. Aby osiągnąć pożądany rezultat musi dojść do realizacji planu spłaty określonego przez sąd. Wykonanie takiego planu może trwać nie dłużej niż trzy lata, co stanowi nowość w stosunku do przepisów poprzednich. Dlatego też wszelkie opinie na temat nowych przepisów o upadłości konsumenckiej są w dużej mierze przedwczesne. Skoro celem upadłości konsumenckiej ma być oddłużenie konsumenta i zapewnienie wierzycielom zaspokojenia się z jego majątku w okresie trzyletnim, to trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski na temat skuteczności rozwiązań prawnych, które funkcjonują dopiero od kilku miesięcy" - skomentował adwokat Daniel Bieszczad z kancelarii Bieszczad Górecki Adwokaci s.c.

"W praktyce spotykam się z klientami, którzy zachęceni medialnymi doniesieniami na temat możliwości +oddłużenia+ poprzez tzw. upadłość konsumencką oczekują na łatwe i szybkie rozwiązanie ich problemów finansowych. Należy jednak pamiętać, że konsument, aby osiągnąć cel postępowania upadłościowego, jest zmuszony wykonać ustalone w jego toku zobowiązania, co najczęściej odbywa się kosztem całego majątku. Już ta świadomość powoduje, że zdecydowana większość dłużników nie skorzysta z możliwości, jakie daje nowa ustawa" - relacjonował.

Cezary Zalewski
Upadłość konsumencka. Wzory pism, orzeczeń z komentarzami>>>

"Aby zachęcić zadłużone osoby do uregulowania swojej sytuacji, ustawodawca wprowadził pewne udogodnienia. Najbardziej istotnym z nich jest możliwość umorzenia nieobjętych planem spłat należności. Jednakże z takiego dobrodziejstwa nie mogą już skorzystać przedsiębiorcy. Zróżnicowanie sytuacji zadłużonego przedsiębiorcy i zadłużonego konsumenta budzi liczne kontrowersje. Chodzi tu jednak nie tylko o równość wobec prawa, ale także pewną lojalność względem wierzycieli. Należy zadać pytanie, czy prawa wierzycieli, jako osób w pierwszej kolejności pokrzywdzonych przez dłużnika, nie zostały przez ustawodawcę zanadto ograniczone. Trzeba bowiem pamiętać, że nie tylko banki są wierzycielami upadłych konsumentów, ale także inne osoby fizyczne i drobni przedsiębiorcy" - powiedział Daniel Bieszczad.

Jego zdaniem, za bardzo kontrowersyjny uznać należy przepis, który daje możliwość umorzenia wszystkich zobowiązań dłużnika bez określania planu spłaty wierzycieli, jeżeli sytuacja osobista konsumenta nie daje podstaw do uznania, że spłaci on swoje zadłużenie.

"Należy zwrócić uwagę, że ustawa w sposób nieprecyzyjny określa przesłankę umorzenia długów dłużnika co może rodzić obawy o nadużycia. Sąd upadłościowy nie dysponuje także wystarczająco skutecznymi instrumentami celem sprawdzenia, czy +sytuacja osobista+ dłużnika jest rzeczywiście tak zła, by można było mówić o trwałej niewypłacalności także na przyszłość" - stwierdził prawnik.

"Nowelizacja skróciła okres spłat do trzech lat, co także ma uczynić procedurę bardziej przyjazną konsumentowi. Wydaje się jednak, że okres ten jest aktualnie zbyt krótki na rzetelne wywiązanie się przez dłużnika ze swoich zobowiązań. Konsumenci korzystający z postępowania upadłościowego to najczęściej osoby mocno zadłużone, dla których okres 3-letni może okazać się niewystarczający na spłatę wierzytelności" - dodał adwokat. "Za całkowicie nieuzasadnione uznać należy skrócenie terminu zgłaszania wierzytelności przez wierzycieli z trzech miesięcy do jednego miesiąca. Z praktyki wynika, że nawet aktualny termin 3-miesięczny bywa dla wierzyciela zbyt krótki, by dowiedzieć się o upadłości i zgłosić swoją wierzytelność" - mówił. Według Daniela Bieszczada ocena wspomnianych przepisów będzie możliwa najwcześniej po 3-4 latach od ich wprowadzenia.

"Intencja, która przyświecała ustawodawcy polegała na ograniczeniu społecznych skutków spirali zadłużenia, w jakie popada coraz więcej osób. Z drugiej jednak strony, wszyscy wierzyciele zostali potraktowani w sposób mniej korzystny, co oznacza de facto, że wierzyciele nie mający tak silnej pozycji jak instytucje finansowe, na przykład drobni przedsiębiorcy zostali narażeni na nieuzasadnioną redukcję należnych im świadczeń. Jeśli zatem omawiane przepisy pomogą dłużnikom +stanąć na nogi+ i zachęcą tych z nich, którzy do tej pory w sposób nieuczciwy ukrywali się ze swoim majątkiem przed wierzycielami, do rzetelnego rozliczenia się z nimi, to z pewnością nowelizację będzie można uznać za udaną. Istnieje jednak ryzyko, że ów ukłon ustawodawcy w stronę zadłużonych osób nie tylko nie pozwoli na uregulowanie zadłużenia, ale też da prawną sposobność do nieuczciwego unikania odpowiedzialności za własne zobowiązania" - podsumował. (PAP)