Apelację składał sam oskarżony (zgadza się na podawanie w mediach jego danych i prezentowanie wizerunku) oraz jego obrońca. Domagali się uniewinnienia, ewentualnie uchylenia wyroku. Powoływali się m.in. właśnie na brak spełnienia tzw. warunku podwójnej karalności, bo w ich ocenie przestępstwa zarzucane Żukowcowi już się przedawniły na Białorusi (a zgodnie z nim, warunkiem odpowiedzialności przed sądem polskim jest uznanie czynu za przestępstwo również w miejscu jego popełnienia - PAP).

W 2001 r. Żukowiec został zatrzymany w Białymstoku, bo na Białorusi był poszukiwany listem gończym. Białostocki sąd apelacyjny uznał jednak wydanie go Białorusi - ze względu na jego związki z tamtejszą opozycją - za prawnie niedopuszczalne, oceniając, że nie ma tam szans na uczciwy proces. W tej sytuacji białoruskie organy ścigania nadesłały materiały do Polski, a śledztwo prowadziła i akt oskarżenia do sądu skierowała Prokuratura Okręgowa w Białymstoku.

Żukowiec od początku śledztwa nie przyznawał się do zarzutów i przekonywał, że nadesłane z Białorusi dowody przeciw niemu są sfałszowane, a sprawa ma związek z jego działalnością w antyłukaszenkowskiej opozycji. (PAP)