Potrzeby zakazu nie widzi rzecznik Polskiego Związku Łowieckiego Marek Matysek. Według niego, sytuacja, w której o udziale dziecka w polowaniu decydują rodzice jest właściwa. Dodał, że są to bardzo rzadkie przypadki, by małe dziecko uczestniczyło w polowaniach.

Pod petycją podpisały się Komitet Ochrony Praw Dziecka, Fundacja Dzieci Niczyje, UNICEF Polska, Stowarzyszenie „Niebieska linia” i Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich. Według ich przedstawicieli, co roku nawet kilkadziesiąt tysięcy dzieci bierze udział w polowaniach; bywa, że uczestniczą w nich kilkulatki. Nie pozostaje to bez wpływu na ich psychikę - uważają.

Zdaniem psychologów z organizacji składających petycję, zakaz udziału dzieci w polowaniach powinien mieć charakter bezwzględny i obejmować wszelkie czynności łowieckie związane z polowaniem. Wprowadzenie zakazu ma też związek z bezpieczeństwem najmłodszych, bo na polowaniach używa się broni.

"Dzieci biorące udział w polowaniach indywidualnych i zbiorowych, są obecne przy uśmiercaniu zwierząt, uczestniczą w nagankach, tropieniach, ściganiu rannych zwierząt i ich dobijaniu. Najmłodsi są obecni także przy patroszeniu zwłok, rytualnym układaniu zastrzelonych zwierząt po polowaniu, znakowaniu i transporcie ich ciał" - napisano.

Psychologowie zwracają uwagę, że udział dzieci w polowaniach i obecność przy zabijaniu zwierząt jest szkodliwe i niedopuszczalne ze względu na rozwojową niedojrzałość psychiczną dzieci. Jak powiedziała PAP Marta Skierkowska z Fundacji Dzieci Niczyje przebywanie dzieci w miejscach używania broni nie jest dla nich bezpieczne. "Także uczestniczenie w nagankach, patrzenie na śmierć i całą oprawę związaną z upolowaniem zwierzęcia nie jest bez wpływu na psychikę dzieci" - dodała.

Zdaniem psychologów obecny stan prawny - brak zakazu - jest sprzeczny z polską konstytucją i Konwencją o prawach dziecka ratyfikowaną przez Polskę w 1991 roku.

Według rzecznika Polskiego Związku Łowieckiego Marka Matyska, udział dzieci w polowaniach to zjawisko bardzo rzadkie. "Biorą odpowiedzialność za to rodzice-myśliwi. Oni decydują, w jakim wieku dopuścić dziecko do polowania czyli żeby widziało, jak się zabija. Trzeba by wszystkim rodzicom na wsi zabronić zabijać przy dzieciach kur, kaczek czy gęsi" - powiedział PAP. Jak dodał, dzieci myśliwych wiejskich śmierć widzą prawie na co dzień i nie jest to dla nich ani nowość, ani atrakcja.

Według Matyska, jeśli są na polowaniu zachowane warunki bezpieczeństwa, nie ma problemu z udziałem dzieci. "Jeżeli byłoby takie rozporządzenie, które by tego zakazywało, to na pewno byśmy się do niego stosowali. Ale nie ma teraz takiego zakazu" - zaznaczył.

Na pytanie, czy jego zdaniem należałoby tę kwestię uregulować w prawie, czy zostawić tak jak jest, powiedział: "Uważam, że to jest sprawa rodziców. Zostawiłbym to tak, jak jest. Mało kiedy rodzic bierze na polowanie małe dziecko. Owszem, przyjeżdżają na polowania rodzice z dziećmi nastoletnimi, głównie chłopcami, którzy chcą być w przyszłości myśliwymi. Rodzice pokazują im, jak się strzela, jak to wygląda, jaka jest organizacja, tradycja polowań, zapoznają ich z sygnałami łowieckimi i językiem łowieckim. To bardzo wychowawcze".

Pytany, czy zdarzają się wypadki na polowaniach z udziałem dzieci, powiedział, że jak poluje 50 lat, nigdy o tym nie słyszał. "Nie ma takich statystyk. Nie ma takich przypadków. Oczywiście, bywa, że coś się zdarza na polowaniach, ale bardzo rzadko. Nie jest to częstsze niż np. w wojsku, które też się posługuje bronią ani policji, leśnictwie czy górnictwie" - podkreślił rzecznik związku.

W Sejmie trwają obecnie prace nad nowelizacja prawa łowieckiego. Zdaniem autorów petycji, jest to dobry moment, by do ustawy wprowadzić zakaz udziału dzieci w polowaniach. (PAP)

bos/ par/