"Z informacji, które dotarły do biura GIODO, od osób, które skarżą się na wyciek, wynika, że poszkodowanych może być kilkanaście tysięcy" - powiedziała w środę PAP rzeczniczka prasowa GIODO Małgorzata Kałużyńska-Jasak.
Jak dodała, z wstępnej analizy wynika, że ktoś ściągnął cv użytkowników portalu i teraz oferuje ich sprzedaż w sieci. GIODO ostrzega przed korzystaniem z takiej oferty, bo zarówno sprzedający, jak i kupujący, złamaliby wówczas prawo. Zgodnie z ustawą nieuprawnionej osobie, która przetwarza dane osobowe, grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do dwóch lat.
Kałużyńska-Jasak podkreśla, że na razie nie można mówić o przyczynie wycieku. Dodaje jednak, że jeżeli okaże się, że portal nie dopełnił obowiązku właściwego zabezpieczenia danych, GIODO może zawiadomić organy ścigania. Na swojej stronie internetowej GIODO przypomina poszkodowanym, że również sami mogą się zgłaszać do policji lub prokuratury.
Serwis terazpraca.pl obecnie jest niedostępny. Na stronie znajduje się jedynie informacja, że trwają prace konserwacyjne.
O wycieku cv jako pierwsze poinformowało radio RMF FM, które zawiadomiło o sprawie GIODO. Według radiostacji w sieci znalazło się kilka tysięcy życiorysów, zawierających adresy, numery telefonów, informacje o wykształceniu, doświadczeniu zawodowym, zainteresowaniach, a także o życiu rodzinnym. (PAP)