Wiceminister finansów przedstawiał w czwartek w Sejmie informację w sprawie efektów uszczelnienia systemu podatkowego i jego wpływu na wysokość dochodów budżetowych. Wniosek o taką informację złożył klub PiS, który zwrócił się o dane na temat wpływów podatkowych między styczniem, a kwietniem 2017 roku (wiceminister Gruza przejęzyczył się z trybuny sejmowej, mówiąc, że prezentuje dane z okresu styczeń-kwiecień 2016 roku).

Przedstawiciel klubu PiS, szef komisji finansów Jacek Sasin zwracał uwagę, że dopiero po przejęciu władzy przez rząd PiS zaczęło się realnie uszczelnianie systemu podatkowego i dziś zaczyna to przynosić większe wpływy podatkowe. "Widać pierwsze efekty tych uszczelnień, widać jak zmniejsza się deficyt budżetowy" - mówił.

Wcześniej, jak przekonywał szef komisji finansów, brak było działań rządu w tym kierunku, a spadek wpływów podatkowych "przerzucano na obywateli", m.in. podnosząc stawkę VAT i podnosząc wiek emerytalny.

Sasin przypominał, że w poprzednich latach można zaobserwować "zapaść wpływów podatkowych", co "odziedziczył rząd Beaty Szydło". "Jednocześnie skonstatowaliśmy zadziwiający brak reakcji ze strony kolejnych ministrów finansów rządów PO-PSL na fakt, że luka podatkowa ciągle wzrastała" - powiedział Sasin.

Udzielając posłom informacji wiceminister Gruza zaznaczył, że Polska jest opóźniona o około 4-5 lat w tworzeniu mechanizmów walki z wyłudzaniem podatków, w stosunku do najbliższych sąsiadów. W efekcie, jak mówił "musimy się wygrzebywać z dużo głębszej dziury", bo działania wyprzedzające naszych sąsiadów spowodowały, że wyłudzacze zaczęli się przenosić do nas.

Gruza mówił o mechanizmach, które przynoszą największe efekty w poprawie ściągalności podatków. Wspomniał o jednolitym pliku kontrolnym, który powoduje większą dyscyplinę finansów firm, co przekłada się z kolei na większe udokumentowane dochody ich pracowników i większe podatki.

Mówił, że np. kwestii kas fiskalnych online "gonimy naszych sąsiadów", ale już szykowany przez rząd mechanizm podzielonej płatności (split payment) to nasz nowatorski pomysł.

Zobacz: Nadchodzi podzielona płatność w VAT >>

Podkreślał, że jest gotowy już także projekt ustawy, który będzie zmierzać do walki z "agresywną optymalizacją podatkową". Dodał, że ma nadzieję, iż w przyszłym tygodniu zostanie on upubliczniony.

Zaznaczył, że to wszystko są działania, które "pozwolą wyprzedzić jurysdykcję z krajów naszego regionu". Przekonywał, że te wszystkie działania spotykają się z pozytywnym przyjęciem organizacji branżowych.

Wypowiedzi te, zwłaszcza przedstawiciela PiS, wywołały ostrą polemikę opozycji. Posłanka PO i była wiceminister finansów Izabela Leszczyna mówiła, że z mównicy sejmowej padało "albo kłamstwo, albo propaganda sukcesu".

Przypomniała, że ubiegłym roku dochody podatkowe były w rzeczywistości o 3 mld niższe, niż planowano. Natomiast tegoroczne większe dochody z podatków wynikają m.in. z wprowadzenia jednolitego pliku kontrolnego, uchwalonego jeszcze za czasów rządu PO-PSL. "PiS głosował przeciw jednolitemu plikowi kontrolnemu, a dziś chwalicie się nim jak swoim" - mówiła Leszczyna.

Z kolei Włodzimierz Nykiel (PO) przekonywał, że również jest zwolennikiem niższej stawki VAT, ale zwrócił uwagę, że to rząd PiS przeforsował utrzymanie podwyższonej 23 procentowej stawki także w bieżącym roku (pierwotnie obowiązująca od 2011 roku stawka 23 proc. miała w 2017 roku wrócić do 22 proc. - PAP).

"W 2016 roku zapowiadaliście 131 mld zł z VAT, a było 126,6 mld zł" - mówiła Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna).

Opozycji opowiadał m.in. Jan Szewczak (PiS). "Czy poprzednie kierownictwo MF nie miało świadomości, że jest taka skala strat budżetu państwa, z tytułu fikcyjnych wyłudzeń?" - pytał. "Czy też była to forma pewnego przyzwolenia na tego typu działania lub przynajmniej akceptowania tej patologicznej sytuacji" - dodawał.

Zwracał uwagę, że "wybitny specjalista od podatków, prof. Witold Modzelewski" szacuje łączne straty z tytułu wyłudzeń w VAT w latach 2008-15 na 140 mld zł. "Czy w tym kontekście nie należałoby właściwie powołać w tej sprawie komisji śledczej, albo przynajmniej przygotować raport" - proponował.

Raport taki, który mógłby przygotować resort finansów, miałby według posła PiS odpowiadać na pytanie, "jak to było możliwe, że taki ewidentny rabunek finansów publicznych miał miejsce". (PAP)