"W przyszłym tygodniu spotkamy się z koalicjantem w sprawie reformy emerytalnej, podsumujemy dotychczasowe konsultacje i zaproponujemy wspólne rozwiązanie na potrzeby Rady Ministrów. Jesteśmy nastawieni na to, żeby znaleźć lepsze rozwiązanie niż podpis pod wnioskiem o referendum. Chcemy, aby po tych rozmowach wątpliwości na temat referendum stały się bezpodstawne" - powiedział dziennikarzom Pawlak.

Zgodnie z rządowym projektem wiek emerytalny ma wzrosnąć do 67. roku życia. Co cztery miesiące zostanie podwyższony o kolejny miesiąc, oznacza to, że z każdym rokiem na emeryturę przechodzić będziemy o trzy miesiące później. W ten sposób poziom 67 lat w przypadku mężczyzn osiągnięty zostanie w roku 2020, a kobiet - w 2040 r. Konsultacje społeczne projektu mają się zakończyć w czwartek.

Ludowcy chcą, by matkom, które urodziły np. trójkę dzieci, państwo dopłacało mniej więcej 20-30 tys. zł do kapitału emerytalnego.

Zdaniem premiera Donalda Tuska przyczyną podjęcia reform jest przewidywany na lata 40. XXI wieku "drastyczny brak rąk do pracy". Według premiera bez podniesienia wieku emerytalnego rząd musiałby np. wprowadzić trwałą podwyżkę VAT na wszystkie produkty o 8 pkt proc. (PAP)

nik/ fdu/ asa/ amac/