Jak podała agencja Reutera, w kraju, liczącym 2 mln mieszkańców, pracę przerwało 80 tysięcy nauczycieli, lekarzy, policjantów i pracowników innych służb publicznych. Zamknięte zostały szkoły i przedszkola.

"Strajk jest poważnym sygnałem pod adresem rządu, że jesteśmy zdecydowani bronić państwa socjalnego i standardów w dziedzinie edukacji" - powiedział Reuterowi szef konfederacji związków zawodowych sektora publicznego Branimir Sztrukelj.

Chociaż akcja protestacyjna zaplanowana jest na jeden dzień, to związkowcy nie wykluczają jej kontynuowania. Do strajku nie przystąpili pracownicy transportu.

Centroprawicowy rząd premiera Janeza Janszy planuje obniżkę pensji zatrudnionych w sektorze publicznym o 7-10 procent. W telewizyjnym przemówieniu we wtorek wieczorem Jansza zaapelował do pracowników, by "pogodzili się z realiami". "Gospodarka Słowenii stoi na krawędzi" - powiedział premier.

Debata w parlamencie na temat programu oszczędnościowego ma odbyć się w przyszłym tygodniu. Minister pracy Andrej Vizjak zapowiedział na ten rok cięcia wydatków w wysokości jednego miliarda euro.

Słoweńska gospodarka poważnie ucierpiała w wyniku światowego kryzysu finansowego i gospodarczego. Zadłużenie kraju wzrosło z 21,9 proc. produktu krajowego brutto w 2008 r. do 47,6 proc. PKB w roku ubiegłym. Powodem były według Reutera niskie podatki dochodowe oraz wysokie wydatki z budżetu.(PAP)

lep/ kar/