Jako wystawcy uczestniczyło w nim także kilkadziesiąt organizacji pozarządowych, firmy oraz ambasady: francuska i duńska.

Na czas imprezy część warszawskiego pl. Zamkowego przykrył trawnik. Wokół stanęły namioty, w których odbywają quizy, konkursy, warsztaty ekologiczne, czy gry dla dzieci. Zorganizowano także szpital zagrożonych gatunków zwierząt, gdzie zainteresowani, mogą poszerzyć swoją wiedzę na temat powodów ich zagrożenia.

Czytaj: Państwa UE ustaliły stanowisko przed szczytem klimatycznym w Paryżu>>>

Na stoisku Klubu Gaja można np. samodzielnie zbudować domek dla dzikich zapylaczy. Domek można zabrać na pamiątkę, umieścić na balkonie czy w ogrodzie. Organizacja tłumaczy, jak bardzo pożyteczne i potrzebne są owady zapylające.

"Skończyłem właśnie robić domek dla zapylaczy w Warszawie - mówił PAP Olszewski. Samo przygotowanie domku to może 10 proc. sukcesu, bo najważniejsze jest zbudowanie świadomości, że zapylacze są w mieście bardzo potrzebne" - dodał.

"Większość mieszkańców nie zdaje sobie sprawy z tego, że rozwój miasta, rosnąca ilość miejsc zagospodarowanych, przy braku szczelin, które powstają w budynkach, a które są niestety eliminowane przez to, że docieplamy budynki, oznacza śmierć dla wielu gatunków owadów. A te owady są nam potrzebne do tego, żeby zapylać kwiaty" - wyjaśnił.

Przypomniał, że miasto zmieniło np. swoją politykę wobec pszczół. Są to w Warszawie jedyne "zwierzęta gospodarskie", które mogą być hodowane bliżej niż 100 m od budynków mieszkalnych - wskazał Olszewski.

Prezentację dotyczącą szczytu klimatycznego ONZ w Paryżu miała w swoim namiocie ambasada francuska, wpisującą się w przygotowania do COP 21. Jak powiedział PAP wiceambasador Francji Sylvain Guiaugue, piknik pokazuje wrażliwość mieszkańców Warszawy na sprawy klimatu i środowiska. "Nasze stoisko pokazuje, co w ciągu ostatnich 20 lat Francja zrobiła dla spraw środowiskowych i klimatycznych. Znalazły się tam przedsięwzięcia z projektu EcoMiasto - inicjatywy ambasady Francji skierowanej do polskich miast m.in. na rzecz zrównoważonego rozwoju, poprawy ruchu drogowego, czy wydajnego zużycia wody" - tłumaczył.

Przypomniał także, że w lecie, w celu zmniejszenia zużycia prądu, ambasada francuska w Warszawie wyłączyła swoje windy, ograniczyła oświetlenie, a także zrezygnowała z mycia pojazdów.

Piknik z klimatem odbywa się w Warszawie po raz ósmy. Wcześniej organizowało go Ministerstwo Środowiska, lecz od 2012 roku wziął go na siebie warszawski ratusz. "Zauważyliśmy, że warszawiakom te pikniki się podobają, chcą tu być i czegoś dowiedzieć, dyskutować na tematy klimatyczne" - zauważył w rozmowie z PAP Leszek Drogosz, dyrektor Biura Infrastruktury Urzędu m.st. Warszawy.

Według niego ekologiczny styl życia jest dziś dla Polaków naturalny. "Rower, jako środek komunikacji, pewne modele życia (...), jak dbanie o zdrowie, czy rodzinę - te wszystkie nurty ekologiczne i społeczne na pikniku się pojawiają" - mówił.

Zaplanowany na grudzień szczyt klimatyczny ONZ w Paryżu ma przynieść światowe porozumienie dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych. Układ ma zapobiegać globalnemu wzrostowi temperatur o ponad dwa stopnie Celsjusza, gdyż zdaniem naukowców przekroczenie tej wartości może być niebezpieczne dla ludzkości. (PAP)

zab/ agz/