Jak relacjonuje gazeta, kilkumiesięczny niedźwiedź najprawdopodobniej wypadł z gawry, utknął w żlebie wypełnionym śniegiem i przez kilka dni wzywał pomocy. Ale matka nie zdecydowała się opuścić pozostałego potomstwa, by go uratować. Kwilenie malucha zwabiło za to inną samicę, która go zabiła i zjadła.

"To pierwsza taka sytuacja w historii. Do tej pory w Polsce nie ma bowiem udokumentowanego takiego przypadku" – twierdzi Filip Zięba z TPN.
Wśród niedźwiedzi zdarzają się co prawda przypadki zabijania wewnątrz gatunku, ale najczęściej to samiec morduje młode, próbując w ten sposób zmusić samicę do kolejnej rui – wyjaśnia dziennik.

Takie zachowanie mogło być podyktowane stresem – uważa dyrektor krakowskiego zoo Józef Skotnicki. Niedźwiedzica mogła również wiedzieć, że osobnik jest chory i w ten sposób dokonała naturalnej selekcji – ocenia. (PAP)