„Nie mamy jeszcze oficjalnych potwierdzeń i komunikatów, ale jeśli porównamy stanowisko ze stycznia tego roku, z dzisiejszym, które mówi o bezpłatnych uprawnieniach do 2030 r. i bardziej elastycznym podejściu, to jest dobre przesłanie. Działania, które zapowiedziała premier Ewa Kopacz przynoszą rezultaty” – powiedział dziennikarzom w Krakowie Karpiński.

„Jeśli mówimy o podniesieniu efektywności, to nasze nowoczesne bloki w zamyśle inwestycyjnym realizowanym w Tauronie, Jaworznie i PGE w Opolu są o 10 proc. sprawniejsze. To jest właśnie podnoszenie efektywności(energetycznej - PAP)” – dodał.

„Nasza polityka inwestycyjna absolutnie się w to wpisuje. Widać dużo bardziej elastyczne podejście” – mówił Karpiński.

Minister dodał, że polskie grupy energetyczne są obecnie pod olbrzymia presją inwestycyjną, by przebudować moce wytwórcze. Pytany o to czy rozważa konsolidację w sektorze energetycznym minister powiedział, że „każdy proces konsolidacyjny mądrze przeprowadzony, daje szansę na podniesienie zdolności inwestycyjnych”.

 

„Decyzje Komisji Europejskiej związane z polityką klimatyczną będą wymuszały także działania na polskich przedsiębiorcach. Jeśli będzie trzeba podnieść zdolności inwestycyjne, zbudować taką +poduszkę inwestycyjną+ , by sprostać tym wyzwaniom, to będziemy się zastawiali, jak zrobić to najefektywniej. W takim wypadku nie wykluczam także tego typu analiz” – powiedział Karpiński.

Przywódcy państw uzgodnili w nocy z czwartku na piątek w Brukseli, że do 2030 r. Unia Europejska ograniczy emisje CO2 o co najmniej 40 proc. Mniej zamożne kraje UE, w tym Polska, będą mniej obciążone kosztami ambitnej polityki klimatycznej.

Zgodnie z zawartym porozumieniem, udział energii ze źródeł odnawialnych w całkowitym zużyciu energii elektrycznej w UE wyniesie co najmniej 27 proc. w 2030 r.(obecnie to ok. 14 proc.) Cel ten będzie wiążący na poziomie całej Unii, ale nie dla poszczególnych państw członkowskich. O co najmniej 27 proc. ma się zwiększyć także efektywność energetyczna. Cel ten będzie niewiążący.

Kompromis przewiduje, że mniej zamożne kraje UE (z PKB poniżej 60 proc. średniej unijnej) - wśród nich Polska - będą mogły przekazywać darmowe pozwolenia na emisję CO2 elektrowniom do 2030 r. O taki zapis walczyła premier Ewa Kopacz. Bez takiej klauzuli byłby trudno powstrzymać podwyżkę cen energii elektrycznej w Polsce. Według źródeł dyplomatycznych Polska energetyka będzie mogła otrzymać pulę darmowych uprawnień o wartości 31 mld złotych.

Najmniej zamożne państwa UE podzielą się też środkami ze specjalnej rezerwy utworzonej z 2 proc. pozwoleń na emisję. Według nieoficjalnych wyliczeń przekazanych przez źródła dyplomatyczne oznacza to, że Polska otrzyma ok. 7,5 mld zł do 2030 r. na modernizację naszej energetyki. Wprawdzie w dokumencie końcowym pozostał zapis, że w zarządzanie tymi funduszami zaangażowany ma być Europejski Bank Inwestycyjny, ale - według dyplomatów - nie będzie przeszkód, żeby za te pieniądze Polska unowocześniała swe elektrownie węglowe. (PAP)