O wyjaśnienie przyczyn takiego stanu rzeczy Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich poprosiło w piśmie przesłanym w ostatnich dniach do urzędu miejskiego w Nysie, adresowanym do przewodniczącego nyskiej rady miasta. Wyjaśniono w nim, że wątpliwości w tej sprawie pojawiły się „w oparciu o doniesienia medialne” oraz analizę projektu uchwały w tej sprawie.

Bon wychowawczy to gminne świadczenie mające wspierać politykę prorodzinną i pomóc gminie Nysa walczyć z problemami demograficznymi. 10 listopada rada miasta przegłosowała jego wprowadzenie od początku 2016 roku.

Przyznawane będzie przez burmistrza na wniosek obojga rodziców, a wypłacane z budżetu gminy. Ma to być 500 zł miesięcznie na drugie i każde kolejne dziecko w wieku od rozpoczęcia 13. miesiąca życia do ukończenia 6 lat. W regulaminie dot. wprowadzenia bonu zapisano jednak m.in., że rodzice dzieci muszą być w związku małżeńskim.

Rodziny ubiegające się o wsparcie w postaci bonu będą musiały też spełniać kilka innych warunków. W przypadku dzieci w wieku od 13. miesiąca życia do ukończenia 3 lat co najmniej jedno z rodziców będzie musiało pracować na umowę o pracę, albo prowadzić działalność gospodarczą lub rolniczą od co najmniej roku przed datą złożenia wniosku o przyznanie świadczenia.

Dowiedz się więcej z książki
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

W przypadku bonu na dzieci, które skończą 36. miesiąc życia, a będą mieć mniej niż 6 lat, pracować na umowę o pracę będzie musiało oboje rodziców. Będą też mogli prowadzić działalność gospodarczą lub rolniczą od minimum roku przed datą złożenia wniosku o bon. Co najmniej jeden z rodziców musi też być zameldowany w gminie od co najmniej trzech lat.

Jak napisało Biuro RPO w piśmie przesłanym do Nysy „oznacza to, że z kręgu osób uprawnionych wykluczono osoby samotnie wychowujące dzieci, żyjące w nieformalnych związkach i bezrobotne”.

W piśmie zaznaczono m.in., że zgodnie z ustawą o świadczeniach rodzinnych rada gminy może – biorąc pod uwagę lokalne potrzeby - ustanowić dla mieszkańców swojej gminy świadczenia rodzinne, określając zasady ich przyznawania i wysokość.

Jak zaznaczono rada „dysponuje w tym zakresie znaczną swobodą regulacyjną” i może określić krąg osób uprawnionych. „Jednakże przyznana radzie gminy przez ustawodawcę swoboda nie może oznaczać dowolności” – podkreśliło Biuro RPO. W piśmie przywołano też pojęcie „rodziny” w rozumieniu ustawy o świadczeniach rodzinnych, która jako członków rodziny wymienia m.in. małżonków czy rodziców dzieci.

Burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz w rozmowie z PAP uznał, że „jest spokojny” w kwestii pisma z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, bo wątpliwości te wynikają „głównie z analizy materiałów prasowych na ten temat, które nijak się mają do tego, co jest zamiarem i intencją gminy w uchwale”. „Wytłumaczymy to i jestem pewny, że Rzecznik uzna nasze racje za na tyle istotne, by nie budziły one jego uwag” – dodał Kolbiarz zaznaczając, że gmina wyśle odpowiedź w przyszłym tygodniu.

Władze Nysy wyliczyły, że koszt wprowadzenia bonu w gminie w 2016 r. wyniesie ok. 3 mln zł. Względami finansowymi tłumaczono niektóre ograniczenia ujęte w uchwale. Kolbiarz pytany przez PAP czy są szanse na to, by poszerzyć grono osób uprawnionych do korzystania z bonu powiedział, że „teoretycznie tak”. Ale – jak dodał - ideą tego bonu jest właśnie wspieranie małżeństw.

„Zdaniem naszym i naszych prawników możemy tak zrobić, tak zawęzić tę grupę. Rzecznik stoi na straży dostępności jak najszerszej, ale to jest świadczenie gminne i to gmina ma prawo określić grupę docelową, na której nam zależy. A nam zależy na tym, żeby to były małżeństwa. I to nie jest nasze widzimisię tyko zapis konstytucyjny. Mamy do tego prawo i będziemy bronić tego stanowiska” – dodał samorządowiec.

Według wyliczeń obecnie w gminie Nysa jest 500 dzieci, na które – wg przyjętych kryteriów - może być wypłacany od przyszłego roku bon. (PAP)

kat/ par/