Nowelizacja została przygotowana przez Stowarzyszenie Nie-Grzeczne Dzieci (Projekt Wszystko Jasne).


Projekt zakłada m.in. większą kontrolę nad środkami zawartymi w subwencji oświatowej przekazywanej samorządom z budżetu państwa, naliczonymi z tytułu niepełnosprawności uczniów. Jak mówił w czwartek na konferencji w Sejmie dr Paweł Kubicki, który pracował nad projektem, w 2010 r. środki te wyniosły ok. 8,8 proc. całkowitej oświatowej subwencji. Podkreślił, że w praktyce pieniądze te często są wykorzystywane przez samorządy do finansowania ogółu zadań oświatowych i że jest to zgodne z polskim prawem.


Teoretycznie uczeń niepełnosprawny ma zapewnione bardzo duże wsparcie. W praktyce zależy to od dobrej woli samorządu i od walki rodziców - podkreślił Kubicki.


Jak tłumaczył, kwota subwencji oświatowej w przypadku ucznia niepełnosprawnego jest uzupełniana o kwotę, wynikającą z rodzaju jego niepełnosprawności i wynoszącą od 1,4 do 9,5-krotności stawki bazowej na ucznia. Według niego problem polega na tym, iż środki te nie trafiają za niepełnosprawnymi uczniami do szkół, a wiele samorządów po prostu wrzuca je do wspólnego worka - nie finansując z nich zwiększonych potrzeb edukacyjnych ucznia, na którego zostały przyznane.


Kubicki tłumaczył, że prawo zakłada, iż samorządy mają całkowitą swobodę wydatkowania środków z subwencji oświatowej. Jedynie w odniesieniu do placówek niepublicznych ustawa o systemie oświaty nakazuje przekształcenie subwencji dla samorządu w dotację dla takiej placówki i obliguje samorząd do jej przekazywania. W ten sposób - mówił - dyskryminowani są niepełnosprawni uczniowie z placówek publicznych.


Zaznaczył też, że w przypadku niepełnosprawności dziecka każdy rok edukacji decyduje o stopniu jego samodzielności w przyszłości. Podkreślił, że oszczędzanie na edukacji niepełnosprawnych jest zupełnie nieopłacalne dla państwa.


Jak tłumaczył Kubicki, projekt nowelizacji wprowadza po prostu mechanizm spełniający wolę Ministerstwa Edukacji Narodowej i rządu w kwestii pieniędzy przeznaczanych na uczniów niepełnosprawnych. Rząd i MEN już płaci samorządom na edukację dzieci niepełnosprawnych dodatkowe kwoty. My chcemy, aby była nad tym trochę większa kontrola i sprawozdawczość - to wszystko - mówił.


Przeznaczenie tych środków zgodnie z celem, zgodnie z intencją MEN i rządu jest opłacalne dla nas wszystkich, ponieważ jeżeli my sobie troszeczkę - w cudzysłowie - przyoszczędzimy na edukacji dzieci niepełnosprawnych, to znacznie więcej wydamy na pomoc społeczną dla jego rodziców i opiekunów, a także na pomoc dla samego dziecka, i to do końca jego życia - dodał. Stanie się tak tylko dlatego, że nie chciało nam się przeznaczyć tych środków zgodnie z ich przeznaczeniem - podkreślił Kubicki.


Dla przedszkolaka, który ma trzy lata i po raz pierwszy idzie do przedszkola czy dla sześcio-, siedmiolatka, który idzie do szkoły podstawowej, jeden rok bez wsparcia to często całe życie - 70-80 lat płacenia przez państwo na jego utrzymanie - przekonywał.


Projekt do marszałka Sejmu złożył w poniedziałek klub PiS.


Teresa Wargocka (PiS) z Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży podkreśliła, że projekt zakłada wprowadzenie do ustawy pojęcia ucznia niepełnosprawnego.


Zobowiązuje też samorządy, by w corocznych sprawozdaniach informowały społeczność lokalną, ile uczniów dotyka problem niepełnosprawności i w jaki sposób szkoły realizują ich specjalne potrzeby edukacyjne. To działanie mające społecznościom lokalnym uzmysłowić skalę problemu - mówiła Wargocka.


Najważniejsza zmiana ma polegać na tym, że organ kształtujący budżet każdej szkoły i placówki oświatowej na swoim terenie, będzie musiał uwzględnić w nim kwoty, które będą przeznaczane na edukację każdego niepełnosprawnego ucznia.


Posłanka PiS podkreśliła, że sprawa dotyczy 150 tys. dzieci. Jak mówiła, projekt nie pociąga żadnych kosztów dla budżetu.


Odsetek dzieci z niepełnosprawnością jest coraz większy, nie możemy zgodzić się na to, żeby pieniądze z subwencji przeznaczonej dla dzieci niepełnosprawnych były przeznaczane na inne cele i aby los dzieci stał na drugim miejscu - dodała Wargocka.


Kubicki zaapelował, by nie przedstawiać sprawy w kategoriach partyjnych ani jako krytyki rządu. Również posłanka PiS apelowała do posłów o wspólną pracę nad projektem. Podkreśliła, że sprawa nie ma nic wspólnego z polityką.


Oboje zaznaczyli, że jeśli ustawa zostanie przyjęta przed końcem wakacji, uratuje los bardzo wielu dzieci, dla których nawet jeden rok bez odpowiedniego wsparcia oznacza przekreślenie szans na samodzielne funkcjonowanie w dorosłym życiu.(PAP)