W pikiecie, która odbyła się centrum Mielca udział wzięli pracownicy PZL Mielec, mieszkańcy miasta oraz przedstawiciele związków zawodowych z zakładów m.in. w Świdniku, Dębicy i Rzeszowa. Demonstranci nieśli m.in. transparent z napisem „Wielki przekręt śmigłowcowy z prezydentem w tle”; były także zdjęcia polskiego i francuskiego prezydenta.

W protestach w Świdniku wzięło udział 2 tys. osób >>>

Jak powiedział PAP przewodniczący Solidarności w PZL Mielec Marian Kokoszka, na pikiecie odczytany został list otwarty skierowany m.in. do prezydenta i ministra obrony narodowej. „Domagamy się w nim upublicznienia kryteriów, na podstawie których wybrany został francuski śmigłowiec. Żądamy też zaprzestania obrażania przez przedstawicieli ministerstwa obrony pracowników PZL Mielec, jaki i naszego produktu. Nade wszystko chcemy unieważnienia przetargu” - dodał.

Związkowcy domagają się również zwołania sejmowej komisji obrony narodowej.

Zdaniem przewodniczącego Krajowej Sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ „S” Romana Jakima, cała procedura wyboru helikoptera dla polskiego wojska powinna być szczegółowo zbadana. „Dochodzą do nas informacje, że oferta złożona przez Airbus Helicopters również nie spełniła wymogów formalnych” - powiedział PAP Jakim.

Związkowcy PZL-Świdnik: nie godzimy się na kradzież zwycięstwa w przetargu wojskowym >>>

W przetargu na śmigłowiec dla polskiego wojska do etapu testów wybrano maszynę oferowaną przez Airbus Helicopters - H225M (wcześniej znany jako Eurocopter EC725) Caracal. Odrzucono dwa inne śmigłowce - Black Hawk amerykańskiej korporacji Sikorsky i jej polskiego zakładu PZL Mielec oraz AW149 proponowany przez PZL-Świdnik i jego właściciela - grupę AgustaWestland.

Odnosząc się do zarzutów podnoszonych podczas demonstracji, rzecznik MON płk Jacek Sońta podkreślił, że powody decyzji o zakwalifikowaniu śmigłowca Airbusa MON wyjaśniał już wielokrotnie, także podczas spotkania ze związkowcami 24 kwietnia br. „Podczas tego spotkania minister obrony Tomasz Siemoniak przekazał przedstawicielom związków zawodowych konkretne informacje dotyczące niespełnienia wymogów formalnych ofert przedstawionych przez PZL-Świdnik i PZL Mielec” - dodał.

Rzecznik zaznaczył, że w sprawie decyzji o niezakwalifikowaniu do testów weryfikacyjnych maszyny oferowanej przez Mielec zawsze podnoszono jedynie kwestie merytoryczne. „Nigdy nie starano się w sposób celowy i świadomy deprecjonować osiągnięć mieleckiego zakładu i jego załogi” - podkreślił.

Według MON niezakwalifikowanie Black Hawka do dalszego etapu postępowania było spowodowane niespełnieniem warunków określonych w wymaganiach przetargowych. „Nie podważa to w niczym zalet tej maszyny. Zaoferowany model, w wersji zgłoszonej do przetargu, nie odpowiadał założeniom, które znane były wszystkim trzem oferentom. Z tych powodów nie został on zakwalifikowany do testów” - wyjaśnił Sońta.

MON: oferta PZL Mielec nie spełniała wymogów przetargu >>>

Dodał, że obecny przetarg nie jest ostatnim, jeśli chodzi o zakup śmigłowców dla polskiego wojska. Przypomniał, że w dalszej kolejności będzie realizowany program KRUK czyli zakup śmigłowców uderzeniowych.

„Wyrażamy głębokie przekonanie, że posiadając doświadczenie z tego przetargu właściciele mieleckich zakładów będą zainteresowani udziałem w procesie wymiany sprzętu śmigłowcowego poprzez składanie ofert, które spełnią wszelkie niezbędne wymogi, dając szansę ich maszynom na ewentualne zwycięstwo w innych postępowaniach” - zaznaczył rzecznik prasowy MON.

W minioną środę w Świdniku odbył się marsz protestacyjny zorganizowany przez związki zawodowe z PZL-Świdnik, jego uczestnicy również domagali się unieważnienia przetargu. (PAP)