Planowaną reformę korzystnie ocenił prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego i przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa prof. Roman Hauser. "Właśnie mija 10 lat obowiązywania przepisów o ustroju sądów administracyjnych, można więc ocenić, czy te unormowania okazały się skuteczne i jakie kwestie należy jeszcze doprecyzować, aby sądownictwo administracyjnie działało jeszcze bardziej skutecznie" - zaznaczył.

Projekt reformujący sądy administracyjne wpłynął do Sejmu w lipcu 2013 r. Został przygotowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. "Obywatel oczekuje coraz łatwiejszego dostępu do sądu administracyjnego oraz szybkiego uzyskania finalnego rozstrzygnięcia. I aczkolwiek w tym zakresie dokonał się istotny postęp, to oczekiwania obywateli ciągle rosną. Nie mogą więc pozostać niezauważone" - głosiło uzasadnienie zmian.

Sejm przeprowadził pierwsze czytanie tej nowelizacji Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi we wrześniu 2013 r. Następnie projekt trafił do podkomisji, która omawiała go na dziewięciu posiedzeniach i na początku listopada tego roku przyjęła sprawozdanie ze swych prac.

Zgodnie z projektem sądy administracyjne uzyskają uprawnienia odnoszące się do zobowiązania urzędu do wydania wskazanej decyzji lub postanowienia, w określonym przez sąd terminie. Urząd będzie musiał także zawiadomić sąd o wykonaniu wyroku. "Powyższa propozycja wpisuje się w ogólną tendencję występującą w europejskich systemach prawnych przejmowania przez sądy administracyjne merytorycznego orzekania w sprawie" - zaznaczono w uzasadnieniu.

Jest to - według prof. Hausera - jeden z najdonioślejszych zapisów w projekcie. Jak zaznaczył, propozycja wyposażenia sądu administracyjnego w kompetencję umożliwiającą zobowiązanie organu wydającego decyzję administracyjną do wydania w określonym terminie nowej, z jednoczesnym wskazaniem sposobu załatwienia sprawy, oznaczać będzie bezpośredni wpływ sądu na zmianę niektórych decyzji.

"Ta propozycja w większym stopniu niż dotychczas zapewni skuteczność i sprawność kontroli sądowej" - podkreślił prof. Hauser. Przyznał, że obecnie zdarza się, że sprawa dwu lub trzykrotnie wraca do sądu. "Bo organ, bądź nie chce uznać wskazanego przez sąd kierunku wykładni przepisów, bądź też nie przestrzega zaleconych przez sąd wymogów przeprowadzenia postępowania" - wyjaśnił. Jak wskazał, "wprowadzenie przez ustawodawcę skutecznych środków służących przeciwdziałaniu tego typu zjawiskom jest niezbędne".

Pytany o wątpliwości płynące z różnych środowisk co do tego, czy wojewódzkie sądy administracyjne udźwigną ten nowy ciężar, prof. Hauser przypomniał, że już dziś sądy administracyjne I instancji mogą wydawać tzw. orzeczenia reformatoryjne (czyli zmieniające decyzje organu) np. w sprawach interpretacji prawa przez organy podatkowe, albo – w pewnych okolicznościach – "orzec o istnieniu lub nieistnieniu uprawnienia lub obowiązku" w przypadku bezczynności lub przewlekłego prowadzenia postępowania przez organ.

"Wprowadzenie więc w projekcie ustawy nowej regulacji nie będzie dla sądów ciężarem, lecz instrumentem umożliwiającym sprawne załatwienie sprawy, a także, co jest ważne dla skarżących, skrócenie oczekiwania na finalne rozstrzygnięcie" - ocenił prof. Hauser.

Po zmianach zwiększona ma także zostać ochrona obywateli przed przewlekłością ze strony urzędów i możliwość orzekania przez sądy administracyjne o takiej przewlekłości. Obecnie, jeżeli po wniesieniu skargi na przewlekłość, a jeszcze przed początkiem procesu w WSA, urząd wydał decyzję w sprawie, to sąd umarza postępowanie, nawet jeśli uprzednio organ przez kilka lat przewlekle prowadził tą sprawę.

"Taki stan rzeczy uniemożliwia sądowi uwzględnienie takiej skargi, ponieważ w dniu orzekania sprawa została już załatwiona. W konsekwencji strona nie może uzyskać orzeczenia sądu potwierdzającego, że doszło do rażącej bezczynności czy przewlekłości postępowania. Tymczasem taki wyrok jest koniecznym warunkiem dochodzenia odszkodowana" - wskazano w uzasadnieniu projektu.

Ponadto, jako zasada, ma być wprowadzona możliwość zmiany wyroków wojewódzkich sądów administracyjnych przez Naczelny Sąd Administracyjny, czyli tzw. reformatoryjnego orzekania przez NSA. Chodzi o to, aby w przypadkach, w których NSA uzna zasadność kasacji, sprawa nie wracała ponownie do WSA.

Uczestniczący w posiedzeniach sejmowej podkomisji poseł Borys Budka (PO) powiedział PAP, że podczas tych prac nie wprowadzono dużych zmian do projektu.

"Nie było zastrzeżeń konstytucyjnych dotyczących zasady trójpodziału władzy i ewentualnego zastąpienia organów administracji przez sądy. Nie było też zastrzeżeń do projektu ze strony rządu" - zaznaczył Budka. Dodał, że projekt jest jedną z największych zmian odnoszących się do sądów administracyjnych, jakie pojawiły się w ostatnich latach i na pewno wywoła dyskusję na posiedzeniu sejmowej komisji.

Przewodnicząca sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Stanisława Prządka (SLD) poinformowała PAP, że komisja zajmie się projektem najprawdopodobniej na przełomie stycznia i lutego. Oznacza to, że jego drugie czytanie mogłoby się odbyć jeszcze w lutym 2015 r. (PAP)