W październiku Sąd Rejonowy w Białymstoku umorzył postępowanie karne wobec b. radnego sejmiku województwa podlaskiego, oskarżonego o to, że przez całą ubiegłą kadencję samorządu składał nieprawdziwe oświadczenia majątkowe.

Sąd uznał wówczas, że czyn miał znikomą szkodliwość społeczną.

Oskarżony Tadeusz W. był w latach 2010-2014 radnym sejmiku, mandat uzyskał z listy PiS. Sprawa przeciwko niemu toczyła się z zawiadomienia CBA.

Prokuratura zarzuciła mu świadome, pięciokrotne złożenie fałszywych oświadczeń majątkowych. Według śledczych m.in. nie ujawnił on w składanych oświadczeniach części swego majątku i zaciągniętych zobowiązań, nie wykazał również m.in. dochodów z prowadzenia działalności gospodarczej ani udziałów w spółkach.

Gdy w trakcie minionej kadencji samorządu pojawiły się informacje dotyczące niejasności w jego oświadczeniach, samorządowiec mówił wtedy jednej z regionalnych gazet, że nie godzi się, by np. informacje o dochodach wypracowanych przez spółki, w których ma udziały (jest ich właścicielem lub współwłaścicielem), dostały się w niepowołane ręce, np. złodziei.

Były samorządowiec przyznał w trakcie procesu, że w swoim oświadczeniu majątkowym podawał informacje dotyczące tego, co posiada jako osoba fizyczna, a nie podawał szczegółów związanych z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą, ale wyjaśniał, iż każda z zainteresowanych służb mogła bez trudu te dane ustalić i sprawdzić. Mówił też, że prowadząc działalność biznesową od 1986 r. miał wielokrotnie kontrole, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości w tej działalności.

Sąd rejonowy uznał, że oświadczenia rzeczywiście nie zawierały pełnych informacji wymaganych prawem, ale celem "zatajenia prawdy" nie było utrudnienie lub uniemożliwienie wykrycia przez właściwe służby ewentualnych działań korupcyjnych. Bo - w ocenie sądu - w tej sprawie nie było żadnych trudności z ustaleniem, co wchodzi w skład majątku.

Dlatego uznał, że społeczna szkodliwość takiego działania oskarżonego była znikoma i umorzył postępowanie karne w tej sprawie.

Od wyroku odwołała się prokuratura, która chciała w pierwszej instancji wyroku więzienia w zawieszeniu i grzywny. W jej ocenie, nie można mówić o znikomej społecznej szkodliwości takich czynów. Dlatego chce uchylenia wyroku i ponownego procesu.

To nie pierwsza taka sprawa w Podlaskiem. Kilka tygodni prawomocnie zakończył się podobny proces dotyczący, byłego już wicewojewody podlaskiego, Wojciecha Dzierzgowskiego - polityka PSL.

Sąd w Łomży prawomocnie uniewinnił go od zarzutów dotyczących nieprawidłowości przy składaniu oświadczeń majątkowych zaznaczając przy tym, że do urzędników państwowych nie można stosować tych samych przepisów, co do samorządowych. Chodziło o zapisy w oświadczeniu, dotyczące jego zobowiązań. (PAP)