Od teraz jedyną partią opozycyjną w sejmiku pozostanie PiS - ze współpracującym radnym Solidarnej Polski.

RAŚ już raz współtworzył koalicję w śląskim sejmiku z PO i PSL, po wyborach w 2010 r. Współpracę zerwano trzy lata później.

Ubiegłoroczne wybory do 45-osobowego śląskiego sejmiku wygrała PO, zdobywając 17 mandatów. PiS przypadło 16 mandatów, PSL - 5, RAŚ - 4, a SLD - 3. Koalicja, która dysponowała dotychczas 25 głosami, teraz ma 29-osobową większość.

Po podpisaniu umowy koalicyjnej na nowego członka zarządu został wybrany szef klubu radnych RAŚ w sejmiku i pierwszy wiceprzewodniczący Ruchu Henryk Mercik, który dotychczas był wiceprzewodniczącym sejmiku. W zarządzie zastąpił Gabrielę Lenartowicz z PO, która złożyła rezygnację.

Poszerzenie koalicji politycy PO tłumaczą chęcią zwiększenia liczby radnych współodpowiedzialnych za losy regionu. „Ten ruch jest związany z tym, aby jak najwięcej radnych współuczestniczyło w tworzeniu dobrego klimatu przede wszystkim do wydawania środków unijnych. Ważne aby był konsensus wokół tej decyzji” – przekonywał lider śląskiej PO poseł Tomasz Tomczykiewicz.

„Poszerzamy koalicję w celu spokojniejszego zarządzania regionem” – dodał marszałek województwa Wojciech Saługa (PO).

Mercik oświadczył, że wchodząc do koalicji jego ugrupowanie zaakceptowało to, co zostało już wcześniej wynegocjowane przez dotychczasowych koalicjantów, ale wniosło też nowe zadania programowe do zrealizowania przez wszystkich koalicjantów.

RAŚ w negocjacjach koalicyjnych postawił warunki programowe w trzech grupach związanych z jakością życia (m.in. organizacja transportu publicznego, w tym polityka rowerowa), budowaniem społeczeństwa obywatelskiego (m.in. obywatelska inicjatywa uchwałodawcza w sejmiku) oraz dziedzictwem regionu (np. podręcznik edukacji regionalnej - przy poszanowaniu różnorodności województwa).

RAŚ postuluje też dwie kwestie ponadregionalne - zależne od ugrupowań zasiadających w parlamencie. Chodzi o nowelizację ustawy o mniejszościach, polegającą na dopisaniu do niej śląskiej mniejszości etnicznej i umożliwiającą przez to m.in. uznanie śląskiego za język regionalny. Wspierany przez RAŚ obywatelski projekt trafił do Sejmu w lipcu ub. roku; w październiku ub. roku posłowie zgodzili się na dalsze prace w pierwszym czytaniu.

RAŚ chce także przyjęcia ustawy metropolitalnej (projekt autorstwa m.in. posła Marka Wójcika z PO jest w Sejmie od sierpnia 2013 r.; posłowie zgodzili się na dalsze prace w komisjach w lutym ub. roku).

Mercik za Lenartowicz to jedyna zmiana w zarządzie województwa. Pozostanie w nim Kazimierz Karolczak - mimo, że właśnie zrezygnował z członkostwa w SLD. „Zrezygnował, ale nie prowadzi działalności sprzecznej z interesami SLD na Śląsku, wywiązuje się z realizacji programu SLD, jest członkiem naszego klubu w sejmiku i zmian nie przewidujemy” - powiedział szef Sojuszu w woj. śląskim poseł Marek Balt.

W sprawie powrotu do koalicji członkowie kierownictwa RAŚ nie byli jednomyślni. Uchwałę w tej sprawie zarząd RAŚ przyjął pięcioma głosami za, przy jednym przeciwnym i trzech wstrzymujących się.

Tuż przed głosowaniem kandydatury Mercika radny Michał Wójcik (Solidarna Polska) z sejmikowej trybuny skrytykował koalicjantów, że zarządzili przerwę w sesji tylko po to, by zawrzeć polityczny „deal” i „dokonać podziału łupów” (chodziło o przerwę, w której podpisano umowę koalicyjną). Przypomniał słowa lidera RAŚ, który po zerwaniu pierwszej koalicji z PO polityków Platformy określał mianem „oferm”; radny pytał, co takiego zmieniło się od tego czasu.

„Najbardziej współczuję wyborcom RAŚ, którzy są zdezorientowani. To mydlenie oczu wyborcom” – powiedział Wójcik. Pytał szefa RAŚ Jerzego Gorzelika, co dzieje się w jego ugrupowaniu. Radni koalicji replikowali, że polityczne "deale" są charakterystyczne dla opcji, reprezentowanej przez Wójcika.

Odpowiadając na zarzuty Wójcika Gorzelik przyznał, że choć sam był przeciwny powrotowi do koalicji w PO, zarząd stowarzyszenia podjął właśnie taką decyzję i czuje się nią związany. „Jestem już na dużym chłopcem, by pogodzić się z tym, że od czasu do czasu jestem w mniejszości” – oświadczył.

Lider PiS na Śląsku poseł Wojciech Szarama uważa, że zawarcie szerokiej koalicji to jedynie zagrywka taktyczna PO. „To nie jest koalicja, która może naszemu województwu przynieść coś dobrego, to raczej koalicja strachu. Platforma zaprosiła RAŚ po to, żeby w jesiennych wyborach uzyskać głosy ich wyborców. Mam nadzieję, że Ślązacy się na to nie nabiorą” - powiedział dziennikarzom.

Pierwszą koalicję PO z RAŚ, zawiązaną w 2010 r., krytykował prezydent Bronisław Komorowski. Goszcząc na Śląsku mówił wówczas, że kwestii decentralizacji państwa nie należy mylić ze sprawą autonomii, a koalicja PO i PSL z RAŚ to błąd. "Nie potrafię zrozumieć mechanizmów, które do tego prowadzą. Wydaje mi się to być poważnym błędem z punktu widzenia przyszłości państwa polskiego" - powiedział wówczas PAP prezydent.

Ostatecznie koalicja z RAŚ rozpadła się w kwietniu 2013 r. - wystąpił z niej RAŚ. Gorzelik argumentował wówczas, że PO nie wyciągnęła wniosków z błędów. Zdaniem Gorzelika PO naruszyła wtedy szereg elementarnych zasad, jakimi powinien kierować się samorząd wojewódzki, w "najbardziej wrażliwych" sprawach, czyli Muzeum Śląskiego, Stadionu Śląskiego i Kolei Śląskich.(PAP)