W wydanym w środę oświadczeniu członkowie Grupy Inicjatywnej Przeprowadzenia Referendum uznali, że dołączenie do wniosku znacznej liczby wadliwych podpisów "wskazuje na celowe działanie pewnej grupy osób" zmierzające do tego, by referendum się nie odbyło.

Jak poinformował PAP komisarz wyborczy w Katowicach Michał Niedopytalski, inicjator złożył we wniosku o referendum ws. odwołania prezydent Rudy Śląskiej Grażyny Dziedzic 13 034 podpisy. Aby referendum mogło się odbyć, pod wnioskiem musiało się podpisać 11 380 mieszkańców Rudy Śląskiej, jednak stwierdzono, że "bez wad" było 10 187 głosów.

"Stwierdzono, iż na wykazach zawarte są 22 podpisy wyborców, których zgon miał miejsce przed terminem, w którym mogliby udzielić skutecznego poparcia, czyli przed dniem 6 marca tego roku. Dane jednej zmarłej osoby występowały w tych podpisach dwukrotnie" - powiedział PAP dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach Wojciech Litewka.

Ponadto - jak dodał - 554 wyborców składało podpisy wielokrotnie - od 2 do nawet 4 razy, a 477 popierających inicjatywę referendalną nie posiada praw wyborczych na terenie gminy Ruda Śląska. "Pracownicy upoważnieni przez Delegaturę Krajowego Biura Wyborczego sprawdzali część podpisów u wyborców i w 35 przypadkach pod wskazanymi adresami ci wyborcy nie zamieszkiwali" - poinformował Litewka.

W środę komisarz wyborczy w Katowicach poinformował, że wydał postanowienie o odrzuceniu wniosku o przeprowadzenie referendum lokalnego w sprawie odwołania prezydent Rudy Śląskiej przed upływem kadencji "z powodu zebrania, przez inicjatora referendum, niewystarczającej ilości prawidłowo złożonych podpisów mieszkańców popierających inicjatywę referendalną".

Po decyzji komisarza wyborczego członkowie Grupy Inicjatywnej Przeprowadzenia Referendum wydali oświadczenie, w którym napisano m.in. że "Komitet Referendalny z ubolewaniem informuje, że na listach popierających referendum znalazła się duża ilość wpisanych wielokrotnie nazwisk oraz nazwisk z fałszywymi danymi, co wskazuje na celowe działanie pewnej grupy osób".

"Te działania wprowadziły w błąd Komitet Referendalny. Zebrana liczba głosów na listach poparcia wydawała się dostateczna, a tymczasem okazało się, że były to działania prowadzące do bojkotu referendum, wskazujące jednocześnie na brak odpowiedzialności obywatelskiej pewnej grupy osób" - napisano w oświadczeniu.

Odwołania Dziedzic domagali się przedstawiciele różnych ugrupowań. Inicjatorzy referendum zarzucają urzędującej prezydent np. nierealizowanie deklaracji wyborczych, nieudolność w realizacji inwestycji miejskich, likwidację placówek oświatowych i zatrzymanie rozwoju miasta, m.in. poprzez systematyczne zmniejszanie nakładów na inwestycje oraz politykę nieprzychylną przedsiębiorcom.

Kilka dni po tym złożeniu u komisarza wyborczego wniosku o przeprowadzenie referendum lokalnego ws. odwołania prezydent (6 maja), Urząd Miasta w Rudzie Śląskiej poinformował (13 maja), że chce, by prokuratura zbadała, czy doszło do nieprawidłowości przy zbieraniu podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydent miasta. 13 maja inicjatorzy referendum oświadczyli, że "wszystkie zebrane podpisy osób popierających referendum, które zostały złożone w Biurze Komisarza Wyborczego w Katowicach, były zbierane legalnie".

Grażyna Dziedzic była w wyborach prezydenta miasta kandydatką Porozumienia dla Rudy Śląskiej - koalicji lokalnych ugrupowań i stowarzyszeń. Próbowano ją odwołać w czerwcu 2012 roku. Referendum było nieważne ze względu na zbyt niską frekwencję.