"Rząd został poinformowany o planowanej podróży premiera Bawarii. Jesteśmy w kontakcie z jego kancelarią. Kanclerz Angela Merkel przeprowadziła z Seehoferem rozmowę telefoniczną w tej sprawie" - powiedział rzecznik Steffen Seibert.

"To zupełnie normalne, że premierzy krajów związkowych zabiegają o interesy swoich landów także za granicą" - powiedział. Jak dodał, Merkel utrzymuje "wielorakie kontakty" z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i nie potrzebuje "emisariuszy w rodzaju Seehofera".

Rzecznik MSZ Martin Schaefer dodał, że premier Bawarii rozmawiał o sytuacji w Rosji także z szefem niemieckiej dyplomacji Frankiem-Walterem Steinmeierem. "Minister przedstawił aktualne założenia polityki rządu wobec Rosji oraz Ukrainy" - wyjaśnił Schaefer. "Nie lękamy się kontaktów z Rosją" - dodał. Jak zaznaczył rzecznik, kraje związkowe, także Bawaria, posiadają samodzielne kompetencje, także w kontaktach z zagranicą, w zakresie polityki gospodarczej i kulturalnej.

Seehofer ma spotkać się z Putinem w najbliższy czwartek. Jego planowana wizyta spotkała się z krytyką ze strony zarówno polityków koalicji rządowej, jak i partii opozycyjnych, którzy zarzucają mu, że prowadzi "alternatywną politykę zagraniczną".

Premier Bawarii jest równocześnie szefem rządzącej w tym kraju związkowym CSU - partii tworzącej wraz z CDU i SPD rząd Merkel.

W wywiadzie dla telewizji ZDF w niedzielę Seehofer tłumaczył, że Bawaria od dawna utrzymuje bardzo dobre relacje z Rosją, a szczególnie z miastem Moskwą, która jest partnerem Bawarii. Opowiedział się za zniesieniem sankcji wobec Rosji.

Podróż premiera Bawarii do Moskwy odbędzie się w czasie, gdy relacje niemiecko-rosyjskie, obciążone wskutek konfliktu na Ukrainie i sankcjami nałożonymi na Rosję, uległy dalszemu zaostrzeniu.

Powodem jest sprawa 13-letniej dziewczynki z Berlina pochodzącej z rodziny o korzeniach rosyjskich. Uczennica twierdziła, że została uprowadzona i zgwałcona przez mężczyzn przypominających imigrantów o "południowym wyglądzie". W Berlinie i innych miastach Niemiec odbyły się antyimigranckie demonstracje - jak sugerują niemieckie media - sterowane przez Moskwę. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow zarzucił niemieckim władzom chęć zatuszowania zajścia i wezwał je do wyjaśnienia incydentu. Berlin oskarżył z kolei Moskwę o wykorzystywanie sprawy do uprawiania politycznej propagandy.

Śledztwo wykazało, że dziewczynka zmyśliła porwanie i gwałt. W rzeczywistości z powodu problemów w szkole ukrywała się u przyjaciela.

(PAP)