O odrzuceniu wniosku – jak poinformowała PAP dyrektor koszalińskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Elżbieta Radomska – zdecydowały "nie dające się usunąć wady". Chodziło o błędy w zebranych podpisach mieszkańców Darłowa.

Inicjatorzy referendum przedłożyli komisarzowi 1 407 podpisów. Na wstępnych etapie weryfikacji odrzucono 21 z nich, ze względu na to, iż zebrano je na niewłaściwych kartach. Dokładnemu sprawdzeniu poddano 1 386 podpisów. Za ważne uznano 1 017. Minimalne poparcie potrzebne do zarządzenia referendum wynosiło 1 169.

Odrzucone w wyniku weryfikacji podpisy – jak powiedziała Radomska – albo powtarzały się kilkukrotnie na kartach, albo złożyły je osoby nie ujęte w spisie wyborców miasta Darłowa. Przy części imion i nazwisk podano niewłaściwe numery PESEL. Przy niektórych osobach figurujących na kartach jako popierające wniosek o przeprowadzenie referendum, widniały numery PESEL ze zbyt małą lub zbyt dużą liczbą cyfr.

Postanowienie koszalińskiego komisarza wyborczego nie jest prawomocne. Grupa inicjatywna może je zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie.

Pełnomocnik grupy, były radny Darłowa Bogdan Pasławski nie wykluczył w czwartek w rozmowie z PAP, że skorzysta z tej możliwości. "Najpierw musimy jednak zapoznać się z postanowieniem komisarza i uzasadnieniem odmownej decyzji. Nie otrzymaliśmy jeszcze tego dokumentu. O jego istnieniu dowiedzieliśmy się od dziennikarzy" – powiedział Pasławski.

Burmistrz Klimowicz komentując postanowienie komisarza wyborczego powiedział PAP, że w jego ocenie mieszkańcy Darłowa w ten sposób "pokazali opozycji czerwoną kartkę, a on sam może normalnie pracować na rzecz ukochanego miasta".

Grupa inicjatywna chciała przeprowadzenia referendum ws. odwołania burmistrza m.in. za zaproszenie w grudniu ubiegłego roku spółki PGE SA do rozmów ws. rozważenia ulokowania planowanej elektrowni jądrowej w poddarłowskim Kopaniu.

Zaproszenie było efektem protestów mieszkańców gminy Mielno, na terenie której znajduje się wieś Gąski, wybrana w listopadzie ub.r. przez PGE jako jedno z trzech potencjalnych miejsc budowy elektrowni. Dwa pozostałe to Żarnowiec i Choczewo (Pomorskie)

PGE z propozycji burmistrza, popartej przez wszystkich włodarzy gmin z powiatu sławieńskiego oraz tutejszego starostę, nie skorzystało.

W 2010 r. ubiegający się o reelekcję Klimowicz wygrał wybory na burmistrza w I turze, uzyskując 67,91 proc. głosów, pokonując dwóch bezpartyjnych kandydatów: Mariana Laskowskiego i Bogdana Pasławskiego. (PAP)

sibi/ eaw/ gma/