O przedstawienie w Sejmie informacji na temat organizacji majowych wyborów prezydenckich wnioskował klub PiS. Poseł Grzegorz Schreiber (PiS) podkreślił, że na prawidłowy wynik wyborów prezydenckich mogą w sposób istotny przełożyć się m.in. problemy samorządów z aplikacją "Źródło".

Połączone w jeden system najważniejsze polskie rejestry, jak PESEL i ewidencja dowodów osobistych; "Źródło" obowiązuje od 1 marca. Poseł PiS zaznaczył, że na podstawie tej aplikacji samorządy przygotowują rejestry wyborców, tymczasem pojawiają się sytuacje, gdy "trudno odróżnić osoby żyjące od nieżyjących". W ocenie Schreibera może to oznaczać wykluczenie z list wyborców osoby mające prawo oddać głos. Pytał, czy prawdą jest, że obecnie aż 30 proc. gmin zgłasza problemy z funkcjonowaniem aplikacji "Źródło".

Szubiela przedstawiając informację powiedział, że w ocenie MSW wdrożenie aplikacji nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla przeprowadzenia wyborów prezydenckich.

"Aplikacja nie służy do rejestru wyborców i przygotowywania spisów wyborców. Rejestr wyborców prowadzony jest przez organ gminy na podstawie rejestrów mieszkańców oraz rejestrów zamieszkania cudzoziemców, a nie rejestrów PESEL" - zaznaczył. Mówił, że rejestry mieszkańców oraz zamieszkania cudzoziemców są dokonywane na podstawie aplikacji wspierających.

Szubiela podkreślił też, że 30 proc. gmin, które mają problemy, nie zgłasza tylko trudności z tą aplikacją, ale różne problemy, "które często dotyczą spraw wewnętrznych gminy". "My otrzymaliśmy zgłoszenia od Państwowej Komisji Wyborczej i po weryfikacji okazało się, że zdecydowana większość kompletnie nie dotyczyła aplikacji +Źródło+" - zaznaczył.

Na konferencji prasowej poseł PiS Jarosław Zieliński tłumaczył, że nie jest prawdą, by aplikacja "Źródło" nie miała wpływu na spisy wyborców. "To jest główna oś sporu pomiędzy nami, a rządem" - mówił. Ekspert ds. informatyzacji Dariusz Nowakowski przekonywał, że jest to w tej chwili jedyne źródło do aktualizacji danych w rejestrze PESEL, w oparciu o które działają z kolei aplikacje wspierające służące do tworzenia spisów wyborców. Zieliński dodał, że gminy miałyby łatwiej, gdyby rząd nie wprowadził aplikacji "Źródło".

Schreiber pytał też w Sejmie o niekorzystne zmiany w geografii punktów
wyborczych poza granicami kraju. "Docierają w tej sprawie głosy wzburzonych przedstawicieli organizacji polonijnych" - mówił. Podkreślił, że w miastach takich jak Detroit, Boston, Dortmund komisje zostały w ogóle zlikwidowane, w innych komisje zostały przeniesione w miejsca odległe od miejsc zamieszkania polskich obywateli.

Wiceminister spraw zagranicznych Artur Nowak-Far tłumaczył, że przy wyborze lokalu wyborczego pod uwagę bierze się nie tylko rozmieszczenie skupisk polskich obywateli, czy możliwość urzędu konsularnego w zakresie zorganizowania głosowania, ale niekiedy również kwestie bezpieczeństwa.
W przypadku Detroit - jak mówił - właśnie ze względów bezpieczeństwa konsul odrzucił kilka proponowanych lokalizacji w centralnych dzielnicach miasta. W Irlandii z kolei wybierając pomiędzy Limerick a Galway, zdecydowano zorganizować lokal wyborczy w Galway, bowiem tam mieszka więcej Polaków.


Nowak-Far zauważył, że w wyborach prezydenckich przed pięcioma laty wyznaczono 253 okręgi za granicą, ale już w wyborach do europarlamentu sprzed roku liczba ta spadła do 172 okręgów w związku z - jak tłumaczył - wprowadzeniem głosowania korespondencyjnego. W nadchodzących wyborach prezydenckich będzie 229 okręgów. Dodał, że w kraju koszt oddania głosu liczy się w groszach, natomiast zagranicą wynosi on średnio 48 zł.
PiS zarzucił też brak szczegółowych wytycznych w rozporządzeniu ministra administracji i cyfryzacji dotyczących przechowywania i przekazywania przesyłek w głosowaniu korespondencyjnym.

Wiceszef resortu administracji i cyfryzacji Stanisław Huskowski zgodził się z
PiS, że nie ma takich wytycznych, ani w rozporządzeniu, ani w Kodeksie wyborczym, ale jest Prawo pocztowe, które mówi o obowiązku zachowania tajemnicy korespondencji. Według niego zgodnie z tym ogólnym prawem Poczta Polska jest zobowiązana do zachowania tajemnicy w czasie głosowania korespondencyjnego.

Informacja przedstawiona w Sejmie nie przekonała posłów opozycji, którzy w ramach pytań wyrażali zaniepokojenie organizacją wyborów prezydenckich 10 maja.

Ryszard Zbrzyzny (SLD) pytał, czy w procesie uśmiercania wyborców uśmierca się wyborców opozycji. Elżbieta Kruk (PiS) pytała, czy pełną parą idą przygotowania do sfałszowania wyborów. Józef Rojek z klubu Zjednoczona Prawica mówił, że doniesienia o kłopotach ze spisem wyborców i zapewnienia rządu, że wszystko jest dobrze, przypominają listopadowe wybory samorządowe, podczas których kłopoty z systemem informatycznym opóźniły podanie wyników wyborów. Poseł sugerował, że w czasie majowych wyborów również może dojść do trudności. (PAP)