9 marca w trakcie interwencji policji wobec grupy osób podejrzewanych o przestępstwa narkotykowe, młody mężczyzna usiłował połknąć foliowe zawiniątko z marihuaną, zadławił się i po kilku godzinach zmarł w szpitalu.

W związku ze śmiercią mężczyzny wojewoda mazowiecki zlecił przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego, które objęło zespoły ratowników medycznych oraz Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitala Bródnowskiego. Postępowanie prowadzono w oparciu o informacje od ratowników medycznych oraz analizy, dokumentację i rejestry rozmów operacyjnych - poinformowała w piątek PAP rzecznika Wojewody Mazowieckiego Ivetta Biały.

"Postępowania w zakresie działań ratowniczych, zarówno podstawowego, jak i specjalistycznego zespołu ratownictwa medycznego, oraz postępowanie terapeutyczno-diagnostyczne z pacjentem w SOR Szpitala Bródnowskiego były zgodne z zasadami w tym zakresie i uzasadnione z punktu widzenia aktualnej wiedzy medycznej" - poinformowała rzeczniczka.

Także postępowanie w zakresie resuscytacji oddechowo-krążeniowej podjętej przez ratowników oraz w oddziale ratunkowym były przeprowadzone zgodnie z zasadami. Czynności diagnostyczne i terapeutyczne były uzasadnione z punktu widzenia aktualnej wiedzy medycznej.

Podczas postępowania wyjaśniającego korzystano m.in. z: nagrania z centrum dyspozytorskiego, notatki służbowej lekarza, protokołu sądowo-lekarskiego oględzin zmarłego, opinii konsultantów wojewódzkich w dziedzinach medycyny ratunkowej oraz anestezjologii i intensywnej terapii - napisała Biały.

Śmierć 19-latka wywołała protesty przed komendą policji w Legionowie; według części protestujących, to policjanci przyczynili się do śmierci mężczyzny. Podczas protestów zatrzymano 21 osób. Z opinii biegłych sporządzonej po sekcji zwłok wynika, że bezpośrednią przyczyną zgonu 19-latka z Legionowa było zadławienie się woreczkiem z marihuaną, a policjanci nie przyczynili się do jego śmierci. (PAP)