Po zapowiadanym wtorkowym spotkaniu w Katowicach, a także co najmniej jeszcze jednym w Warszawie, obecna dyskusja na temat potrzeb i założeń programu ma – w ciągu kolejnego miesiąca – już być przekuwana na konkretne zapisy.

Międzyresortowy zespół ds. wzmocnienia potencjału przemysłowego Śląska (i Małopolski) premier Ewa Kopacz powołała 7 stycznia br. - m.in. w kontekście uzgadnianego wówczas porozumienia rządu ze związkami ws. restrukturyzacji górnictwa. Zespół ma wypracować zręby wieloletniego programu zawierającego działania doraźne, ale przede wszystkim mającego systemowo zmieniać strukturę przemysłu w regionie.

Samorządowcy z woj. śląskiego już w połowie stycznia sformułowali pierwszy pakiet postulatów do rządowego programu. Potem powstał szerszy zestaw ok. 40 propozycji. Odbyło się kilka spotkań członków zespołu z samorządowcami, m.in. w Bytomiu oraz w stolicy. Kolejne takie spotkanie miało miejsce w poniedziałek w Krakowie – było poświęcone m.in. projektom innowacyjnym i badawczo-rozwojowym.

Rolę koordynatora postulatów i zaangażowania samorządów oraz innych środowisk z regionu wziął na siebie marszałek woj. śląskiego. Jak mówił podczas poniedziałkowej sesji sejmiku (po powrocie z Krakowa) zaplanowano jeszcze m.in. spotkanie z przedstawicielami biznesu we wtorek w Katowicach, a potem wizytę w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju w Warszawie.
„Tych spotkań jest dużo, ale one się kończą. (…) Kończy się ten moment konsultacji. Jest jeszcze parę wizyt, ale jest zapowiedziane, że program będzie dopracowany w połowie marca” - wskazał Saługa.

Jak relacjonował radnym, główna dyskusja w pracach nad projektem toczy się wokół kilku wątków. Jeden z nich to rola Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE) wraz z zasileniem jej nowymi terenami i poprawą rozwiązań prawnych związanych z inwestowaniem w strefach ekonomicznych. Drugi wątek to rewitalizacja terenów poprzemysłowych – wraz z tzw. rewitalizacją społeczną. Trzeci nurt tematyczny to szkolnictwo zawodowe i potrzeba dostosowywania go do rynku pracy.

Marszałek wskazał, że prace nad programem koncentrują się m.in. wokół kwestii gruntów inwestycyjnych (np. ułatwień dotyczących ich przekazywania samorządom, uzbrajania, udostępniania i preferencyjnego zagospodarowywania). Pojawiła się koncepcja stworzenia jednorazowych przepisów, ułatwiających przekazanie zainteresowanym samorządom gruntów państwowych, których z różnych względów nie były one dotąd w stanie przejąć.

KSSE przygotowała projekt „4 Silesia (4S)” oparty na aktywizacji pod inwestycje terenów należących m.in. do gmin, a zlokalizowanych wzdłuż czterech dróg ekspresowych: A1, DTŚ, S1 i S69. „Prezes (KSSE Piotr – PAP) Wojaczek zrobił mapę, ile terenów w związku z tymi drogami można by wydobyć i udostępnić przedsiębiorcom. Wbrew temu, co się wydaje, cierpimy na brak dobrych terenów” - zaakcentował Saługa.

Rozważane ma być m.in. tworzenie rodzaju „funduszu ziemi” - czyli instrumentu finansowania rewitalizacji i uatrakcyjniania trudnych terenów, których sprzedaż na powrót zasilałaby na nowo kasę funduszu. Jeden z pomysłów dotyczy też instrumentu umożliwiającego tworzenie wolnych stref miejskich – stref aktywności – zapewniających preferencyjne warunki dla biznesu z sektora MŚP.

Samorządowcy uważają, że możliwie szeroki program powinien dotyczyć szkolnictwa zawodowego. Z przytaczanych w poniedziałek przez Saługę badań pilotażowych KSSE w Tychach wynika, że tamtejsze szkolnictwo zawodowe jedynie w 2 proc. odpowiada potrzebom przedsiębiorców w tamtejszej podstrefie.

Odpowiadając na pytania radnych Saługa zaprzeczył sugestiom, aby było możliwe wdrażanie programu dla Śląska na szczeblu regionu, nie państwa. „Czy woj. śląskie mogłoby być gospodarzem programu? Nie, ponieważ my nie mamy tutaj budżetu i nie mamy możliwości wpływania na prawo” - wskazał marszałek.

Wyjaśnił przy tym, że na razie prace nad założeniami programu prowadzone są w oderwaniu od możliwości finansowania jego poszczególnych elementów, które nie są jeszcze znane. „Na razie jest bardzo szeroko. Przewidywane są rozwiązane prawne; być może do wdrożenia programu potrzebnych będzie kilka ustaw. Czekamy na finanse i domagamy się, aby realizowany był Kontrakt Terytorialny” - podkreślił Saługa.

Za konieczne uznał też takie kształtowanie elementów programu, aby nie zrażały do regionu reszty kraju. „To muszą być takie rozwiązania, które mogą
być wdrożone i mogą funkcjonować wszędzie” - wskazał.(PAP)