Za zniesieniem logowania, czyli tzw. klikania, głosowało 24 radnych, nikt nie był przeciwny, nikt nie wstrzymał się od głosu. Rada Miasta Białystok liczy 28 radnych.
 

"Klikanie" przestanie obowiązywać od sierpnia, by poniedziałkowa uchwała zdążyła wejść w życie - poinformowała rzeczniczka Rady Miasta Agnieszka Zabrocka.


Mieszkańcy korzystający z elektronicznej karty miejskiej za każdy razem wsiadając do autobusu muszą zbliżyć kartę do specjalnego czytnika. Dopiero po charakterystycznym kliknięciu bilet jest uważany za skasowany. Ten obowiązek od początku wzbudzał wiele protestów. Zebrano nawet ponad 6 tys. podpisów pod obywatelskim projektem uchwały, by nie "klikać" za każdym razem przy wejściu do autobusu. Inicjatorzy tej akcji chcieli, by bilety okresowe, np. miesięczne, były rejestrowane w elektronicznym systemie tylko raz. Motywowano, że to niewygodne zwłaszcza wtedy, gdy w autobusie jest tłok.


Władze miasta i mająca wówczas większość w radzie miasta Platforma Obywatelska tego pomysłu nie popierały. Od czerwca 2012 roku obowiązywały kary finansowe za brak zalogowania. Według ówczesnych argumentów magistratu, głównym celem systemu miało być zbieranie danych np. o tym, w jakich godzinach i na których liniach jest największy ruch, co w przyszłości miało pozwolić np. ustalać dogodniejsze trasy, godziny i wielkość autobusów na danej trasie. Tłumaczono również, że klikanie jest elementem projektu dotyczącego inwestycji w transport publiczny, na który miasto dostało dotację z UE i z tego powodu nie można go znieść, bo może to grozić utratą tej dotacji.


W maju, proponując zniesienie "klikania" władze miasta argumentowały natomiast, że dotychczasowy czas użytkowania systemu - ostatnie trzy lata - pozwolił zgromadzić wystarczającą ilość potrzebnych danych o przejazdach, by je lepiej planować. Okazało się też, że można je pozyskiwać również bez potrzeby "klikania".


"Doczekałam się nieklikania" - powiedziała radna PiS Agnieszka Rzeszewska. To PiS zabiegał o zniesienie tego obowiązku. Projekt uchwały w tej sprawie był zgłoszony - jak przypomniała - pół roku temu, ale dotychczas nie otrzymał opinii prezydenta. Radna pytała również o to, ile kosztowały badania różnych wskaźników, które miały być dzięki danym z logowania pozyskane oraz co się zmieniło w sprawie rzekomej utraty unijnej dotacji.


Zastępca prezydenta Białegostoku Adam Poliński poinformował, że opinia pod projektem radnej była w ostatnich dniach podpisana i powinna do niej trafić. Poinformował też, że ostatecznie do badań, o które pytała Rzeszewska, nie doszło, gdyż firma, która miała je przeprowadzić, nie zgodziła się na zaproponowane jej w umowie 300 tys. zł. Firma uznała, że po to, by spełnić oczekiwania miasta w tym badaniu, trzeba byłoby na nie wydać około 1 mln zł.

 

Poliński odpowiadał jedynie, że władze miasta już wcześniej informowały, że jeżeli dojdą do wniosku, że jest potrzeba zrezygnowania z logowania, to złożą projekt uchwały w tej sprawie. Mówił, że dane, jakie zebrano z "klikania" wykorzystano do planowania kursów i taboru.


Używana w Białymstoku karta miejska to plastikowa karta elektroniczna wielkości karty bankomatowej. Mieszkańcy korzystają z niej od sierpnia 2011 roku. Na taką kartę można kupić bilety okresowe, np. miesięczne. Możliwe jest też korzystanie z tzw. elektronicznej portmonetki - po wpłacie na specjalne konto określonej kwoty przeznaczonej na jednorazowe przejazdy. W białostockich autobusach komunikacji miejskiej są też kasowniki do biletów papierowych, których wciąż można używać, równolegle z systemem karty elektronicznej.(PAP)