Wiele inwestycji przeprowadzonych w minionej dekadzie to również efekt współorganizowania przez miasto rozgrywek Euro 2012. W opinii prezydenta miasta Ryszarda Grobelnego minione 10 lat zostało dobrze wykorzystane przez miasto, zaś pozyskane z UE środki - optymalnie spożytkowane.

"Dzięki inwestycjom udaje się utrzymać rozwój Poznania. Inwestycje są środkiem do uzyskania głównego celu, którym jest budowanie rynku pracy. Poznań ma najlepiej zbudowany rynek pracy w kraju, najniższe bezrobocie, bardzo dużo inwestorów w mieście i wokół niego. To na pewno dzieje się również dzięki rozwojowi infrastruktury komunikacyjnej, sportowej, kulturalnej i wielu innych" - powiedział Grobelny.

Socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prof. Rafał Drozdowski podkreślił, że Poznań funkcjonował dość dobrze jeszcze przed wejściem do UE. "Miasto nie było w stanie zapaści cywilizacyjnej, stąd efekt UE jest tutaj mniejszy, niż w tych miejscach Polski, gdzie trzeba było więcej nadrobić. Stąd też przebywając we wschodniej części kraju ma się wrażenie, że tam pieniądze unijne zostały lepiej wykorzystane" - powiedział.

Prezydent Grobelny podkreślił, że priorytetem dla Poznania była budowa układu komunikacyjnego. Szczególnie dużo inwestycji zostało zaplanowanych lub przeprowadzonych w związku z rozgrywanymi w mieście w 2012 r. meczami Euro 2012. Jako znaczącą dla układu komunikacyjnego Poznania prezydent wymienia także autostradę A2, której "miejska" część powstała m.in. dzięki środkom przedakcesyjnym.

"W mieście było dużo projektów związanych z układem komunikacyjnym, ale na pewno dla Poznania najważniejsza była budowa szybkiego tramwaju (PST) na dworzec PKP. Zbudowana została trasa na Franowo, zmodernizowaliśmy cały układ komunikacji tramwajowej na osi wschód–zachód. W mieście zmodernizowano także lotnisko i węzeł kolejowy wraz z dworcem" - powiedział Grobelny.

Wciąż trwa przebudowa głównego skrzyżowania w centrum miasta - zmodernizowane rondo Kaponiera ma być gotowe w drugiej połowie 2015 r.

Dzięki środkom unijnym poznaniacy jeżdżą też nowoczesnymi środkami komunikacji miejskiej. Miasto zdecydowało się na zakup 45 niskopodłogowych tramwajów oraz ponad 100 autobusów.

"Na swoim koncie mamy także te inwestycje, o których przeciętny mieszkaniec nie myśli - to jest budowa systemu kanalizacyjnego. Ten system zaczęliśmy budować jeszcze ze środków przedakcesyjnych. Te inwestycje najpierw zaowocowały skokiem cen, ale teraz okazuje się, że ceny w Poznaniu, jeśli chodzi o kanalizację, należą do najniższych w kraju" - powiedział Grobelny.

Obecnie miasto buduje wart ponad 1 mld zł system gospodarki odpadami - wraz ze stworzeniem spalarni śmieci. Jej powstanie pochłonie 725 mln zł, 352 mln zł to dotacja z UE. Spalarnia zacznie pracę w 2016 r., będzie utylizować 210 tys. ton odpadów rocznie.

Największe miejskie inwestycje związane z unijnym dofinansowaniem dotyczyły także sfery kultury. Poznań wzbogacił się o nowoczesne skrzydło Biblioteki Raczyńskich. Połączony z dotychczasowym budynkiem gmach liczy siedem kondygnacji o łącznej powierzchni 11,7 tys. mkw.; może pomieścić nawet milion woluminów. Dzięki zakończonej w 2012 r. przebudowie Centrum Kultury Zamek, Poznań ma też nowoczesną salę widowiskową w centrum miasta.

Lech Mergler ze Stowarzyszenia Prawo do Miasta podkreślił, że historycznie, mentalnie i kulturowo Poznań jest „najbardziej europejskim” z największych polskich miast; nie doświadczył więc „szoku” po akcesji Polski do UE. Jak ocenił, poznaniacy zaczęli myśleć o swoim mieście jako ośrodku rzeczywiście europejskim. Mergler wskazał jednak, że wiele finansowanych ze środków UE inwestycji, było realizowanych wbrew europejskim standardom.

"Cieszy bardzo nowe skrzydło Biblioteki Raczyńskich, ale trwożą kolejne inwestycje intensyfikujące ruch samochodowy, zwłaszcza w śródmieściu, wbrew głoszonej oficjalnie polityce. Albo wiadukty-widma nad planowaną ramą komunikacyjną, która nigdy nie powstanie" - powiedział.

W opinii Lecha Merglera, członkostwo Polski w UE zmienia też mentalność mieszkańców miasta. Jako przykład wskazał Marsz Równości, będący – jak mówił – „symbolem tolerancji i otwartości Poznania”. „W 2004 - roku akcesji, były kamienie i petardy kiboli, w 2005 r. zakaz władz, anatema biskupa i akcja policji. Dziś, choć napięcia nadal są, jest to przeszłość" - powiedział.

W opinii prof. Drozdowskiego, minione dziesięciolecie Poznań mógł wykorzystać efektywniej - zwłaszcza pod względem zaznaczenia w Europie swojego potencjału gospodarczego.

"Można było sądzić, że szanse na kooperację gospodarczą silnego gospodarczo Poznania będą lepiej wykorzystane. Nadal jesteśmy dość peryferyjnym zakątkiem, który raczej patrzy na siebie niż rozgląda się po okolicy" – skomentował.

Prezydent Grobelny podkreślił, że Poznań z 2014 r. coraz mniej odbiega wyglądem, standardem życia od porównywalnych pod względem wielkości miast "starej” UE. Przyznał, że wciąż do rozwiązania pozostają problemy komunikacyjne - z wycofaniem z centrum miasta samochodów osobowych. Potrzebne jest też zagospodarowanie opuszczonych lub niewykorzystanych terenów, w tym obszarów poprzemysłowych.

"Po 10 latach w UE stajemy się społeczeństwem bardziej otwartym. Dotyczy to również dość konserwatywnego Poznania. Choć tego na co dzień nie zauważamy, ale UE wprowadza pewne standardy, do których musimy się stosować i które podnoszą jakość naszego życia. To chociażby ułatwienia komunikacyjne w dostępie dla osób niepełnosprawnych. To już nie wymogi UE, ale rzecz normalna" - powiedział.

Prezydent miasta uważa, że nie tylko Unia ma wpływ na Poznań - także stolica Wielkopolski zdążyła już odcisnąć swoje piętno na UE. "Coraz częściej okazuje się, że jakość oferowana przez Polaków jest bardzo wysoka. Poznańskie firmy są uznawane w swoich koncernach za najlepsze firmy na świecie; w międzynarodowych korporacjach są stawiane za wzór, zaś ich poznańscy menedżerowie awansują" – dodał Grobelny. Jego zdaniem owoce pierwszego dziesięciolecia obecności Poznania w UE naprawdę obiektywnie będzie można ocenić dopiero za następne 10 lat.

(PAP)