Pod koniec czerwca br. postępowanie w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Nowej Soli, do której zgłosiła się pierwsza poszkodowana osoba. Jej zawiadomienie dotyczyło działalności oddziału BIP w tym mieście.

W połowie października CBŚ zatrzymało pracownicę tego oddziału, a na początku listopada jej przełożoną z Warszawy – księgową firmy. Zarzuty przedstawiono także właścicielowi i założycielowi firmy Jakubowi N. Mężczyzna przebywa w areszcie w związku z inną sprawą.

„Wszyscy usłyszeli zarzuty oszustwa, a Jakub N. i jego księgowa dodatkowo organizacji procederu. Zarzuty obecnie dotyczą one wyłudzenia pieniędzy od 10 osób. Podejrzanym grozi do ośmiu lat więzienia” – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Grzegorz Szklarz.

"Z analizy dokumentów zabezpieczonych w biurach BIP w całym kraju wynika, że liczba poszkodowanych może sięgać nawet 700 osób, a łączna wysokość poniesionych przez nich strat ok. 1,5 mln zł" - dodał rzecznik.

Niedawno śledztwo przejął Wydział ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Proceder miał polegać na wprowadzaniu klientów w błąd i wyłudzaniu od nich pieniędzy. Biuro oferowało szybkie pożyczki, które można było uzyskać jedynie po wstępnej wpłacie. Te sięgały od 800 do kilkunastu tys. zł.

Według prokuratury w większości przypadków firma po otrzymaniu wpłaty nie zamierzała klientom pożyczać żadnej gotówki, a kapitał zakładowy parabanku wynosił 5 tys. zł.

Prokuratura wystąpiła do banków o zabezpieczenie kwot znajdujących się na kontach firmy. "Czekamy także na informację, ile pieniędzy znajduje się na tych rachunkach” – dodał Szklarz.