Przyjęta w poniedziałek wieczorem nowa ustawa stanowi rozszerzenie przepisów wprowadzonych już w lutym, które ułatwiają władzom blokowanie stron internetowych w sprawach dotyczących naruszenia prywatności, bez konieczności uzyskania decyzji sądu.

Dzięki nowym przepisom turecki urząd telekomunikacyjny (TIB) będzie mógł odtąd blokować strony bez zgody sądu, jeśli uzna to za konieczne dla "bezpieczeństwa narodowego, przywrócenia porządku publicznego i zapobiegania przestępstwom". TIB będzie miał też dostęp do historii aktywności w internecie wybranej osoby.Ustawa wymaga jeszcze podpisu prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.
Czytaj:  Świat wciąż podzielony ws. nadzoru nad internetem>>>

Opozycyjny deputowany Ajdin Ajajdin zwrócił uwagę, że niekonkretny język nowego prawa pozwala na swobodne interpretowanie jego zapisów, dając TIB bardzo szerokie uprawnienia.

Istniejące prawo internetowe w Turcji i tak należy do restrykcyjnych; na jego podstawie zablokowano tysiące stron internetowych, od witryn uważanych za sprzyjające kurdyjskim separatystom po portale randkowe dla gejów - zwraca uwagę agencja Reutera.

Nowa ustawa należy do pierwszego pakietu reform, jaki parlament przegłosował od sierpnia, gdy prezydentem został Erdogan, już wcześniej oskarżany o autorytarne zapędy, także w internecie - przypomina Reuters.

Gdy w lutym wprowadzano pierwsze zmiany w przepisach dotyczących internetu, krytycy oskarżali rząd, kierowany wówczas przez Erdogana, o próby zablokowania w ten sposób śledztw korupcyjnych wobec jego samego i jego ministrów. (PAP)