Pozew dotyczy wydania kartonu witrażu "Chrystus Ukrzyżowany", oszacowanego w pozwie na 30 tys. zł. Jako strona pozwana występuje Skarb Państwa reprezentowany przez ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z siedzibą w Warszawie.

W środę na wniosek powódki Doroty Wyspiańskiej-Zapędowskiej (córka "Śpiącego Stasia") sąd wezwał do udziału w sprawie w charakterze pozwanego także Muzeum Narodowe w Krakowie.

Jednocześnie sąd nie zgodził się na przystąpienie do powództwa prawnuczki artysty Iwony Michalskiej-Sosnowskiej (wnuczka córki Helenki). Wskazał, że zgodnie z przepisami może ona złożyć osobne powództwo, a wówczas sąd rozważy połączenie spraw do wspólnego rozpoznania.

Sąd postanowił także sprawdzić wartość przedmiotu sporu. W tym celu zwróci się do Muzeum Narodowego w Krakowie o wskazanie, czy dysponuje dokumentami lub prywatnymi ekspertyzami określającymi wartość kartonu witrażu "Chrystus Ukrzyżowany".

Pełnomocnik MKiDN przekazał w środę odpowiedź na pozew. Wynika z niej, że MKiDN nie uznaje roszczenia spadkobierców i wnosi o oddalenie powództwa. Sąd wyznaczył stronom czas na uzupełnienie dokumentów i odroczył rozprawę.

"Mamy wątpliwości co do pewnych składników majątkowych z masy spadkowej, czy zostały skutecznie nabyte przez Muzeum Narodowe w Krakowie. Dlatego kwestionujemy skuteczność nabycia w zakresie pewnych dzieł, które wchodziły do depozytu, przekazanego przez babcię pani Doroty Wyspiańskiej-Zapędowskiej muzeum" – powiedział PAP po rozprawie pełnomocnik powódki adw. Michał Wąż.

"Chodzi o to, czy depozyt w postaci 65 dzieł artysty przekazany w kwietniu 1910 roku przez Teofilę Wyspiańską do muzeum został w ogóle wykupiony, przez kogo, na czyje ręce zostały przekazane pieniądze za wykup tego kwitu depozytowego" – dodał adwokat.

"Będziemy w tym zakresie powoływali biegłego z zakresu proweniencji - czyli specjalistę, który oceni dokumenty, które znajdują się w MN w Krakowie, w archiwach państwowych w Krakowie i dokona oceny jaki był mechanizm wykupywania ówcześnie depozytów i porówna z ewentualnym wykupem przez muzeum tego depozytu złożonego przez Teofilę Wyspiańską" – dodał adwokat.

"Kwestią do wyjaśnienia jest również to, czy pani Teofila Wyspiańska mogła w imieniu spadkobierców, czwórki małych dzieci, rozporządzać majątkiem. Ówcześnie sąd rejonowy w Krakowie winien wydawać w tej sprawie odpowiednie postanowienia. To, że propozycja wykupu została złożona przez muzeum, jest w aktach, ale chodzi o kwestię, czy zostały te kwoty przekazane i czy Teofila Wyspiańska miała prawo je odebrać bez odpowiednich postanowień sądu" – wyjaśnił adwokat.

Nie wiadomo, czy prawnuczka artysty wystąpi z osobnym pozwem w tej sprawie. "Będziemy to rozważać i analizować. Moja klientka na pewno nie zrezygnuje z dochodzenia tych roszczeń, a w jaki sposób to będzie zależało od wspólnej decyzji" – powiedział pełnomocnik prawnuczki artysty Iwony Michalskiej-Sosnowskiej mec. Piotr Sobol.

Jest to już kolejny pozew o zwrot dzieł wchodzących w skład spadku po Stanisławie Wyspiańskim. Pierwszy został złożony w lutym 2015 r. przeciwko Muzeum Narodowemu w Krakowie. Pozew ten został zwrócony przez sąd, ponieważ powódki – wnuczka i prawnuczka artysty nie określiły w nim wartości każdego z dzieł, którego wydania się domagały.

W czerwcu ubr. obie spadkobierczynie złożyły kolejny pozew. Dotyczył on wydania przez Muzeum Narodowe w Krakowie czterech dzieł, w tym dwóch witraży na płótnie, pastelu i niedokończonego portretu autorstwa Stanisława Wyspiańskiego, których łączna wartość oszacowana została na 300 tys. zł, a jednostkowe na kilkadziesiąt tysięcy.

Jak sprecyzowały powódki, stroną pozwaną w tym postępowaniu jest Skarb Państwa reprezentowany przez ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Na tej podstawie krakowski sąd w lutym br. stwierdził swoją niewłaściwość miejscową i sprawę przekazał do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Wszystkie pozwy o wydanie dzieł Stanisława Wyspiańskiego są konsekwencją procesu cywilnego o nowy podział spadku po Stanisławie Wyspiańskim, wytoczony przez wnuczkę artysty w 2012 r. Zdaniem powódki, tylko Stanisław był legalnym ślubnym dzieckiem i on powinien być spadkobiercą. Krakowski sąd po wnikliwym zbadaniu sprawy uznał jednak, że podważanie po ponad 100 latach dekretu dziedzictwa nie znajduje żadnego uzasadnienia i należy domniemywać, iż został on wydany zgodnie z przepisami, a sąd chronił interesy dzieci.

W toku tego procesu sąd dokonał szeregu ustaleń, m.in. co do losów dzieci Stanisława Wyspiańskiego, jego obecnych spadkobierców i obecności dzieł w różnych muzeach. "Jestem zadowolona z tego postanowienia: pewne sprawy zostały do końca wyjaśnione i uporządkowane. Ponadto w aktach znajdują się informacje przekazane przez muzea na temat spuścizny po Stanisławie Wyspiańskim w ich posiadaniu, których ja nie mogłam uzyskać. Będzie to można również uporządkować, może nawet sporządzić dokładny spis spadku" - powiedziała wówczas PAP po rozprawie Dorota Wyspiańska-Zapędowska. (PAP)