- Dostaliśmy list od dziesięciu krajów - ogłosił w środę unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier. Wymienił sygnatariuszy: Niemcy, Francję, Danię, Estonię, Finlandię, Litwę, Luksemburg, Holandię, Słowenię i Szwecję.
Na zawiązanie wzmocnionej współpracy muszą się zgodzić kraje UE kwalifikowaną większością głosów. KE spodziewa się, że nastąpi to w piątek na spotkaniu unijnych ministrów ds. konkurencyjności w Brukseli. Barnier zapowiedział, że natychmiast po uzyskaniu zgody państw, Komisja Europejska jest gotowa przedstawić propozycję legislacyjną, choć na razie nie ujawnił jej kształtu.
Wiadomo, że punktem wyjścia będzie propozycja z czerwca. Jednolity patent europejski byłby oparty na trzyjęzycznym systemie już wykorzystywanym przez Europejski Urząd Patentowy (EPO). Np. wynalazca polski mógłby zgłosić wniosek patentowy we własnym języku - polskim, a ten byłby następnie tłumaczony na koszt EPO i przeanalizowany przez EPO w niemieckim, angielskim lub francuskim. Następnie patent zostałby udzielony i zarejestrowany w jednym z tych języków w całej UE. Tzw. zastrzeżenia patentowe, które definiują zakres ochrony wynalazku, byłyby tłumaczone na dwa pozostałe języki.  - Propozycja Komisji Europejskiej dzisiaj jest trudna do akceptacji - mówił w ub. tygodniu w Brukseli wiceminister gospodarki Marcin Korolec.
Polska chce, by drugim obowiązkowym językiem tłumaczenia całego patentu był angielski. Dlatego polskie stanowisko może zależeć od podtrzymania w propozycji poprawek belgijskiej prezydencji: by drugim obowiązkowym językiem tłumaczenia całego patentu był angielski (jeśli wnioskodawca jako pierwszy język wskazałby z trójki niemiecki lub francuski). Obowiązek tłumaczenia na angielski jako drugi język miałby jednak obowiązywać tylko przez okres do ośmiu lat. W toku negocjacji Polska nalegała, by dłużej, dlatego wraz z Włochami nie poparła propozycji kompromisu 10 listopada podczas spotkania ministrów ds. konkurencyjności, kiedy Hiszpanie zablokowali porozumienie.
"Szukamy takiego rozwiązania, które by powodowało, że firmy, które pracują zwłaszcza w języku angielskim, miały dostęp do odpowiedniej jakości angielskiego tłumaczenia patentów wydanych w językach niemieckim czy francuskim" - wyjaśnił Korolec. "Szukamy takiego rozwiązania, które mogłoby być czy elementem decyzji jednomyślnej w najbliższy piątek, czy innego dobrego rozwiązania, które by zapewniało taki dostęp do dobrych tłumaczeń na angielski dla biznesu" - dodał.
PKPP Lewiatan apeluje o podtrzymanie polskiego stanowiska i zablokowanie wzmocnionej współpracy, mimo że Belgia próbuje przekonać Polskę do poparcia. Przeciwnicy wzmocnionej współpracy obliczyli, że Polska, Włochy, Hiszpania i popierająca zwykle Hiszpanów Portugalia mają razem 95 głosów, czyli dysponują mniejszością blokującą. Liczą, że do tego grona mogą dołączyć Cypr i Czechy.
Tymczasem Barnier wyraził nadzieję, że jak najwięcej pozostałych krajów UE już w piątek dołączy do dziesiątki, która chce iść do przodu z patentami, nie oglądając się na innych. Zapewnił, że z przyjętych w ramach wzmocnionej współpracy przepisów będą mogły korzystać wszystkie firmy - także z krajów, które nie wezmą udziału w inicjatywie.
KE szacuje, że ze względu na tłumaczenia koszty patentu obowiązującego w całej UE są obecnie dziesięciokrotnie wyższe (nawet do 20 tys. euro) niż w USA (ok. 1850 euro), co zniechęca wynalazców w Europie do ochrony swych wynalazków. Prace nad uproszczeniem unijnego systemu trwają od lat 60.

Z Brukseli Michał Kot (PAP)