Według poniedziałkowej "Rzeczpospolitej" prokurator generalny Andrzej Seremet, który nie chce karać więzieniem pijanych rowerzystów, przedłożył już ministrowi sprawiedliwości propozycje stosownych zmian w prawie. Seremet uważa, że powinno się to traktować jako wykroczenie a nie przestępstwo.
Cichocki powiedział w poniedziałek, że wesprze działania Seremeta i będzie rozmawiał z ministrem Gowinem, który ma inicjatywę wiodącą w ten sprawie.
"Jeśli rowerzysta popełni przestępstwo czy wykroczenie drogowe, to oczywiście trzeba karać, ale trzeba rozważyć, na ile kary te dziś są skuteczne, zwłaszcza tak ostre jak w przypadku recydywy - kara więzienia" - powiedział Cichocki.
W jego opinii trzeba się zastanowić, czy za takie przewinienie jak jazda rowerem po pijanemu trzeba ludzi kierować do więzienia. Według Cichockiego statystki pokazują, iż mimo zaostrzenia kar w tym zakresie nie zmniejsza się wcale przestępczość.
"Koszt karania w ten sposób rowerzystów za tego rodzaju wykroczenia czy wielokrotne wykroczenia jest bardzo duży dla podatników, natomiast liczba wypadków się nie zmniejszyła na drogach" - ocenił Cichocki. Dodał, że zamiast karać więzieniem, policja powinna wzmóc działania prewencyjne.
W więzieniach są obecnie 5024 osoby skazane za jazdę rowerem po pijanemu. To tylko o 626 mniej niż kierowców samochodów. Miesięczne utrzymanie więźnia to koszt ok. 2,5 tys. zł.(PAP)