O oddaleniu powództwa poinformował w środę rzecznik Sądu Okręgowego w Katowicach Krzysztof Zawała.
„Powód opierał powództwo na twierdzeniu, że został trafiony przez któregoś z chuliganów luźno leżącym na stadionie kamieniem. Tego stanowiska nie potwierdził żaden z przesłuchanych świadków, nie wynika to także ze zgromadzonych w tej sprawie dokumentów” - powiedział sędzia.
Według sądu z dokumentów i przesłuchań świadków wynika, że przed meczem stadion był kilkakrotnie kontrolowany i w dniu zawodów na pewno nie było na nim żadnych luźnych kamieni, ani innych przedmiotów mogących stwarzać niebezpieczeństwo. Taką „broń” wytworzyli sobie już w trakcie zamieszek sami chuligani, wyrywając siedziska, płyty chodnikowe, czy niszcząc elementy stadionowego muru.
Sąd przyjął, że właśnie takim elementem - przed meczem trwale związanym z podłożem – został trafiony poszkodowany kibic. W konsekwencji trudno było przypisać odpowiedzialność organizatorowi spotkania czy właścicielowi firmy ochroniarskiej, który podpisał w PZPN umowę na zabezpieczenie meczu.
Mężczyzna stracił oko w maju 2009 r. podczas meczu o Puchar Polski pomiędzy Ruchem Chorzów a Lechem Poznań. Schodził z trybuny, gdy ktoś rzucił w niego kamieniem. Mimo kilku operacji, nie udało się uratować wzroku w tym oku. Skutkowało to utratą pracy.
Wyrok jest nieprawomocny. Powód nie zgadza się z orzeczeniem i zapowiedział apelację.(PAP)