Rzecznik dyscyplinarny ORA w Gdańsku Jakub Tekieli powiedział we wtorek, że w tym tygodniu zamierza podpisać wniosek swojego zastępcy - tak, aby w przyszłym tygodniu sprawa mogła trafić do adwokackiego sądu dyscyplinarnego.
Wszczęte na początku marca przez rzecznika dyscyplinarnego ORA postępowanie dotyczyło dwóch wypowiedzi Dubienieckiego dla mediów. Dziennikarka "Polityki" miała usłyszeć od męża Marty Kaczyńskiej, że to, czy będzie on prowadził swoją kancelarię z panem M., czy z gangsterem "Słowikiem", to jest jego prywatna sprawa.
Natomiast dziennikarzom tytułu "Polska Dziennik Bałtycki" Dubieniecki - pytany o spółkę ze skazanym za wyłudzenie Adamem S., którego ułaskawił prezydent Lech Kaczyński - miał powiedzieć m.in.: "Jakby pan do mnie przyszedł do kancelarii i poprosił o komentarz, to dostałby pan w dziób za takie pytanie i za czelność, że pan do mnie dzwoni". Dopytywany dalej, wulgarnie zakończył rozmowę: "niech się pan odp...". Zapis tej ostatniej rozmowy dziennikarze przekazali gdańskiej ORA. (PAP)

Czytaj także: Podejrzane kontakty adw. Marcina Dubienieckiego