Chodzi o ustawę mającą rozwiązać problem wyczerpywania się sum gwarancyjnych w przypadku obowiązkowych ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych.

 Sprawa zaczęła się od historii pana Tomasza. W 1993 r., kiedy pan Tomasz miał 3 lata, potrącił go samochód. Dostał odszkodowanie i rentę, ale suma gwarancyjna już się wyczerpała i w tej chwili nie przysługuje mu ani renta powypadkowa ani żadne inne świadczenie ze strony ubezpieczyciela. Pan Tomasz nie ma jeszcze 30 lat, skończył studia, ale renta socjalna, jaka mu została, nie pozwala samodzielnie funkcjonować – musi się poruszać na wózku.

Najgorsze jest to, że gdyby nieszczęście spotkało pana Tomasza kilka miesięcy później, dziś nie byłby w tak dramatycznej sytuacji: suma gwarancyjna została bowiem podwyższona o ponad 50% (gdyby taka wysokość obowiązywała w momencie wypadku, zapewniłoby to panu Tomaszowi utrzymanie na jeszcze kilkanaście lat). O swojej sprawie pan Tomasz opowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich w czasie spotkania regionalnego w Białymstoku w styczniu 2016 r. Rzecznik złożył skargę kasacyjną od wyroku, który stwierdza, że pan Tomasz nie ma już podstaw do żadnych roszczeń ani świadczeń na zaspokojenie swych podstawowych potrzeb niwelujących, chociaż w znikomym stopniu skutki tragicznego wypadku.

Jednocześnie RPO zwrócił się do Marszałka Senatu (a ten przekazał to do senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji) o generalne rozwiązanie problemu wyczerpujących się sum.

Problem dotyczy osób, które były ofiarami wypadków komunikacyjnych do I połowy lat 90. Dziś jeśli kogoś spotka nieszczęście, nie musi bać się wyczerpania sumy gwarancyjnej – wynosi ona 5 mln euro. Ale są w Polsce osoby, które już straciły prawo do renty, bo wypadek miał miejsce w czasach, gdy suma gwarancyjna była dużo niższa. To o ich prawa upomina się RPO.

 

 

Dowiedz się więcej z książki
Ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł