Protest odbył się w związku z zaplanowanym na czwartek po południu pierwszym czytaniem obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy o zwierzętach.

Projekt przygotowała Krajowa Rada Izb Rolniczych, która zebrała pod nim 130 tys. podpisów. Do Sejmu trafił on na początku marca. Propozycja jest taka sama, jak projekt rządowy odrzucony przez Sejm w lipcu 2013 r., który wzbudził liczne protesty organizacji walczących o prawa zwierząt. Nowelizacja dopuszcza ubój rytualny zwierząt dla celów religijnych bez ogłuszania oraz wprowadza zakaz stosowania tzw. klatek obrotowych podczas takiego uboju.

"Nie jesteśmy za lub przeciw jakiejś partii. My jesteśmy po to, by nie dopuścić do cierpienia zwierząt" - mówił podczas protestu jeden z jego organizatorów, Jacek Bożyk z Klubu Gaja.

Członek Polskiego Towarzystwa Etycznego profesor Andrzej Elżanowski powiedział, że jest to zgromadzenie ostrzegawcze. "Jeżeli ten wniosek wróci do drugiego czytania, to zmobilizujemy dwie trzecie Polaków, by pokazali, że ubój rytualny w Polsce nie będzie miał miejsca" - mówił.

Przedstawiciele Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals podkreślili, że chociaż projekt, który trafi pod obrady nazywa się obywatelskim, to jest niezgodny z oczekiwaniami większości społeczeństwa. Powołując się na sondaże wskazywali, że 2/3 Polaków jest przeciwko takiemu ubojowi.

Domagamy się od koalicji rządzącej, aby zagłosowała tak, jak rok temu, by ustawa została odrzucona, ale tym razem w pierwszym czytaniu - powiedział Dariusz Szwed z Zielonego Instytutu. "Wystarczy dyskusji na temat oczywisty - że ubój bez ogłuszania to więcej cierpienia, a nie mniej. Nie można dyskutować o tym, czy ważniejsze są miejsca pracy, czy cierpienie. To jest wybór absurdalny" - przekonywał. Dodał, że nie chodzi o miejsca pracy, ale o interes kilkunastu ubojni.

Do protestujących wyszli m.in. posłowie: Ryszard Kalisz (niez.), Andrzej Halicki (PO), Robert Biedroń (Twój Ruch).

Halicki, który także rok temu aktywnie popierał postulaty organizacji broniących praw zwierząt, zauważył, że mimo zakazu uboju bez ogłuszania nie padła dotychczas żadna rzeźnia, a eksport mięsa nie zmalał. Jego zdaniem dopuszczenie do uboju rytualnego nie może być tłumaczone tolerancją wobec innych religii, ale raczej jest to interes w certyfikacji takiego uboju. "Jeżeli chcemy być cywilizowaną Europą, to nie możemy godzić się na barbarzyństwa" - zaznaczył.

Biedroń zaś zapowiedział, że jego klub złoży wniosek o odrzucenie obywatelskiego projektu w pierwszym czytaniu.

Organizatorami protestu były organizacje: Viva! Akcja dla Zwierząt, Otoz Animals, Ius Animalia, Mondo Cane, Klub Gaja.

W opinii Krajowej Rady Drobiarskiej, brak uboju rytualnego - to całkowite odcięcie polskich producentów mięsa i drobiu od najbardziej perspektywicznych kierunków eksportowych, czyli rynków państw muzułmańskich. Zdaniem dyrektora generalnego KRD Łukasza Dominiaka, skutki takiej sytuacji będą odczuwać nie tylko eksporterzy, ale także pośrednio Skarb Państwa, w związku z utraconymi przychodami ze sprzedaży przez krajowych producentów. Organizacja ta zauważa, że Polska już została wyparta z wielu rynków, które zajęły inne europejskie kraje, które taki ubój prowadzą.

Stowarzyszenie Rzeźników i Wędliniarzy RP zwraca uwagę, że w wyniku zakazu uboju rytualnego ceny wołowiny na rynku krajowym i europejskim spadły. Według wiceprezesa Piotra Ziemanna wszystkie zapytania dotyczące dostaw wołowiny, jakie są do niego kierowane, dotyczą mięsa pozyskanego w wyniku uboju bez ogłuszania.

Minister rolnictwa Marek Sawicki uważa, że niedobrze się stało, iż Sejm wraca do sprawy uboju rytualnego nie czekając na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie.

Wniosek do TK ws. przepisów ustawy o ochronie zwierząt złożył pod koniec sierpnia ub.r. Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Wnioskował o zbadanie zgodności ustawy o ochronie zwierząt, która nie przewiduje uboju rytualnego, z konstytucją i Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Kilka dni wcześniej do TK wpłynęło zapytanie Sądu Rejonowego w Białymstoku ws. dopuszczalności uboju rytualnego, jaki miał miejsce w Tykocinie 12 marca br. Chodziło o przepis ustawy o ochronie zwierząt, zabraniający takiego uboju. TK nie orzekał jeszcze w tych sprawach.

Sawicki podkreślił, że obrońcy zwierząt nie rozumieją interesów gospodarczych, a ci co prowadzą interesy, nie rozumieją obrońców zwierząt. "Mamy wolne, demokratyczne państwo. Ostatecznie w tej sprawie orzeknie Trybunał albo Sejm" - powiedział.

Jak dodał, jeżeli TK orzeknie, iż zakaz uboju jest niezgodny z prawem europejskim, wówczas zacznie obowiązywać rozporządzenie unijne (dopuszcza ono ubój na cele religijne - PAP).(PAP)