Wyrok zapadł po 14 latach od popełnienia przestępstwa, bo oskarżony przebywał za granicą i prokuratura zawiesiła postępowanie w tej sprawie. Sprawca samosądu, obecnie 40-latek przyznał się w poniedziałek do winy i dobrowolnie poddał karze.
Sąd zgodził się na zaproponowaną przez Zbigniewa P. karę roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności, której wykonanie zawieszono warunkowo na 3 lata. Dołożył jednak 1 tys. zł grzywny ze względu na społeczną szkodliwość czynu. Samosąd dokonany przez oskarżonego potraktowano jako pozbawienie wolności ze szczególnym udręczeniem.
Do przestępstwa doszło w czerwcu 1997 r. podczas ogniska zorganizowanego na polu biwakowym w lesie pod Szczytnem. Zbigniew P. zaprosił na imprezę dalekiego kuzyna, którego od jakiegoś czasu podejrzewał o kradzież złotej obrączki z mieszkania.
Zaskoczoną ofiarę związał i powiesił za nogi na sznurze, przymocowanym do gałęzi drzewa. Kilkakrotnie pociągał i gwałtownie opuszczał sznur z wiszącym głową w dół człowiekiem. Uwolnił kuzyna dopiero wówczas, gdy ten przyznał się do kradzieży. Poszkodowany Waldemar K. odniósł liczne obrażenia ciała, głównie otarcia i siniaki.
Oskarżony Zbigniew P. nie był wcześniej karany. Na ogłoszeniu wyroku nie pojawiła się ofiara samosądu - Waldemar K. przebywa w zakładzie karnym, po wyroku za inne przestępstwo.(PAP)