"W sprawie, którą media nazywają aferą podkarpacką, jest obecnie łącznie pięciu podejrzanych, którzy usłyszeli zarzuty. Oznacza to, że w zeszłym tygodniu zostały przeprowadzone czynności z udziałem dwóch nowych osób" - powiedział w poniedziałek rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski.

TVN24 podała w poniedziałek, że wśród podejrzanych jest ks. płk Robert M., do niedawna proboszcz katedry polowej Wojska Polskiego. Według TVP Info drugim podejrzanym jest także duchowny, ale z Podkarpacia. Prokuratura nie potwierdziła tych doniesień.

Jaskólski powiedział tylko, że obaj nowi podejrzani usłyszeli zarzuty płatnej protekcji, co zagrożone jest karą od pół roku do 8 lat więzienia, oraz podżegania osoby publicznej do przyjęcia łapówki, za co z kolei grozi do 10 lat więzienia. "Wobec tych dwóch podejrzanych nie zostały zastosowane środki zapobiegawcze" - poinformował.

Po informacji, że CBA podjęło działania polegające m.in. na żądaniu wydania określonych przedmiotów oraz przeszukaniu pomieszczeń, m.in. u ks. płk. M., duchowny został zawieszony w funkcjach przez biskupa polowego Józefa Guzdka. Biskup po wysłuchaniu wyjaśnień proboszcza przywrócił go na wcześniejsze stanowisko, jednak z końcem sierpnia ks. płk. M. zrezygnował ze wszystkich stanowisk i odszedł z wojska.

"Złożyłem na ręce biskupa polowego WP rezygnację z funkcji proboszcza Katedry Polowej. Wcześniej w środkach masowego przekazu pojawiły się niezgodne z prawdą informacje na mój temat. Naruszyły one moje dobre imię, a w konsekwencji nadszarpnęły zaufanie konieczne do odpowiedzialnego wypełniania powierzonej mi misji. Dlatego, pomimo że 1 sierpnia biskup polowy Józef Guzdek przywrócił mnie na stanowisko proboszcza katedry, dyrektora Caritas i na pozostałe urzędy, w trosce o dobro parafii, wiernych, oraz instytucji, którymi kierowałem, podjąłem decyzję o rezygnacji z pracy w Ordynariacie Polowym z dniem 31 sierpnia" - napisał ks. płk. M. w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej katedry.

W połowie sierpnia prokuratura postawiła funkcjonariuszowi publicznemu zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, za co grozi kara od roku do 10 lat więzienia. Według źródeł PAP w prokuraturze podejrzany ma zakaz opuszczania kraju, został zawieszony w wykonywaniu funkcji, miał też wpłacić poręczenie majątkowe. Jak podawały media, podejrzanym jest dyrektor Lasów Państwowych w Krośnie Edward B.

Wcześniej, w wyniku działań CBA, na Podkarpaciu zatrzymano i przedstawiono zarzuty korupcji oraz powoływania się na wpływy przedsiębiorcom z paliwowej spółki Maante. Jak podała prokuratura, przyznali się oni do zarzuconych im czynów i złożyli obszerne wyjaśnienia o procederze, wskazując też m.in. na utrzymywanie relacji o takim charakterze z prokuratorem apelacyjnym w Rzeszowie i jednym z byłych prokuratorów tej jednostki.

Wobec jednego z podejrzanych prokurator zastosował poręczenie majątkowe, wobec drugiego wystąpiono o areszt, który zastosował sąd, ale z zastrzeżeniem, że można go zamienić, jeśli podejrzany wpłaci poręczenie majątkowe. Mężczyzna wyszedł na wolność po wpłaceniu 500 tys. zł.

To właśnie w ramach weryfikowania wyjaśnień podejrzanych prokuratura i CBA podjęły działania polegające m.in. na żądaniu wydania określonych przedmiotów oraz przeszukaniu pomieszczeń należących m.in. do osób publicznych - w tym pomieszczeń posła Jana Burego (PSL), wiceministra infrastruktury i posła PO Zbigniewa Rynasiewicza, prokurator apelacyjnej w Rzeszowie Anny Habało (zawieszona w pełnieniu funkcji przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta), dwóch byłych rzeszowskich prokuratorów, a także b. szefa rzeszowskiej delegatury UOP i u ks. płk. Roberta M. (PAP)