We wtorek NSA oddalił skargę kasacyjną GIODO na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w 2009 r. uchylił decyzję poprzedniego szefa GIODO Michała Serzyckiego. W 2008 r. odmówił on uwzględnienia wniosku Kochanowskiego, by zająć się sprawą. Teraz wraca ona do GIODO, którym od sierpnia br. jest Wojciech Wiewiórowski.  

Kochanowski (który zginął 10 kwietnia w katastrofie w Smoleńsku) uznał, że w ujawnionym w lutym 2007 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego raporcie z weryfikacji WSI - sygnowanym przez ówczesnego szefa komisji weryfikacyjnej WSI Antoniego Macierewicza - "w co najmniej kilku przypadkach" ujawniono tzw. dane wrażliwe, których udostępnianie jest zabronione (np. o nałogach wymienionego z nazwiska oficera WSI - PAP).

Mając na uwadze "ochronę praw człowieka i obywatela", RPO zwrócił się w 20007 r. do Serzyckiego (wybranego na GIODO w 2006 r. na wniosek PiS) o zajęcie się sprawą. RPO chciał, by GIODO zbadał, czy dane wrażliwe z raportu mieszczą się w ustawowo określonym zakresie informacji podlegających ujawnieniu bez spełnienia szczególnych wymogów. Ustawa o ochronie danych zabrania bowiem ujawniania danych m.in. o pochodzeniu, poglądach politycznych, religii, zdrowiu, nałogach lub życiu seksualnym i o skazaniach. Ustawa pozwala na to m.in. za zgodą zainteresowanego; gdy inny przepis zezwala na to "bez zgody osoby, której dane dotyczą, i stwarza pełne gwarancje ich ochrony"; gdy ktoś dochodzi praw przed sądem lub gdy "jest to niezbędne do prowadzenia badań naukowych". Za złamanie tego zakazu grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 3 lat więzienia.

GIODO odmówił zajęcia się sprawą. Według Serzyckiego, "ustawodawstwo wyłączyło kompetencje kontrolne tego organu w stosunku do przetwarzania danych przez wojskowe służby specjalne". RPO ponownie zażądał od GIODO wszczęcia postępowania, zwracając uwagę, że odtajnienie raportu sprawiło, że ujawnione tam dane nie podlegają wyłączeniu z kompetencji GIODO. RPO odwołał się do WSA. W grudniu 2007 r. WSA nakazał GIODO zajęcie się nią. WSA stwierdził też nieważność decyzji Serzyckiego o oddaniu jej właśnie do RPO.

W 2008 r. GIODO umorzył postępowanie z wniosku RPO, a jego wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy uznał za niedopuszczalny. Kochanowski ponownie zaskarżył to do sądu.

W marcu 2009 r. WSA uchylił decyzję Serzyckiego jako naruszającą prawo. Sąd uznał, iż żądanie RPO wszczęcia postępowania jest wiążące dla każdego organu, w tym i GIODO, który "był zobowiązany do wszczęcia postępowania z urzędu". "Generalny Inspektor nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do istniejącego obowiązku prawnego w dacie doręczenia wniosku Rzecznika" - ocenił WSA.

Serzycki złożył od tego wyroku kasację do NSA, który we wtorek oddalił ją. W biurze prasowym NSA podano, że uzasadnienie pisemne wyroku powstanie później. Do chwili nadania tej depeszy PAP nie udało się uzyskać komentarza GIODO.

WSI zlikwidował rząd PiS w 2006 r. Powołanym w 1991 r. WSI zarzucano liczne nieprawidłowości. Opisano je w raporcie z weryfikacji WSI, na którego podstawie wszczęto kilka śledztw o przestępstwa WSI. Trwa też kilkanaście procesów wytoczonych MON przez osoby z raportu. Sądy prawomocnie nakazały MON przeprosiny kilku osób. Procesy wytaczano też Macierewiczowi, ale sądy uznają, że chcąc obalić domniemanie prawdziwości raportu, powodowie musieliby dowieść, że nieprawdziwe są dane, które były podstawą jego ustaleń. Od jesieni 2007 r. warszawska prokuratura prowadzi tajne śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przy powstawaniu raportu.

W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucją m.in. pozbawienie osób z raportu prawa do wysłuchania przez Komisję Weryfikacyjną, prawa dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu w raporcie. Prezydent L. Kaczyński po tym wyroku zdecydował nie ujawniać przygotowanego przez Macierewicza aneksu do raportu.(PAP)