Sąd w mieście Al-Minja w środkowym Egipcie wydał werdykt zaledwie - jak zauważa agencja Associated Press - po dwóch rozprawach, podczas których obrońcy oskarżonych narzekali, że nie mieli okazji na przedstawienie swojej wersji zdarzeń.

"To najszybciej przeprowadzona sprawa i największa liczba skazanych na śmierć w historii egipskiego sądownictwa" - powiedział adwokat Nabil Abdel Salam, który broni niektórych przywódców Bractwa Muzułmańskiego, w tym byłego islamistycznego prezydenta Mohammeda Mursiego.

Proces dotyczył zabicia policjanta, próby zabicia dwóch innych i ataku na posterunek policji i inne akty przemocy dokonane w sierpniu ubiegłego roku w prowincji Al-Minja. Do zajść doszło w odwecie za pacyfikację 14 sierpnia 2013 roku w Kairze dwóch obozowisk zwolenników Mursiego. Podczas likwidowania obozowisk przez siły bezpieczeństwa zginęły 632 osoby, w tym 624 cywilów.

Za wydarzenia w Al-Minji sądzonych jest łącznie 1200 osób. W poniedziałek przed sądem stanęło 153 oskarżonych, którzy zostali zatrzymani; reszta była sądzona zaocznie.

Do stawienia się przed sądem we wtorek wezwano 700 oskarżonych, w tym również wielu członków Bractwa Muzułmańskiego; większość z nich uciekła - zauważa agencja AFP. Miasto i prowincja Al-Minja to bastiony islamistów.

Do starć egipskich sił bezpieczeństwa ze zwolennikami obalonego prezydenta Mursiego doszło 14 sierpnia ubiegłego roku także w Kairze, Aleksandrii, Asjut, Fajumie i Suezie.

Od odsunięcia przez armię od władzy Mursiego w lipcu 2013 roku egipskie wojsko i siły bezpieczeństwa były celem wielu ataków ze strony muzułmańskich radykałów; zginęło w nich około 300 żołnierzy i policjantów. Władze oskarżają o te ataki głównie Bractwo Muzułmańskie.

Wspierany przez wojsko obecny rząd Egiptu rozpoczął akcję przeciwko Bractwu Muzułmańskiemu, z którego wywodził się Mursi. Władze zdelegalizowały działalność ugrupowania i uznały je za organizację terrorystyczną, a tysiące zwolenników Bractwa trafiło do więzienia. (PAP)