Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił pozew Marcina Romanowskiego wobec Ćwiąkalskiego za taki zarzut sformułowany w lutym 2008 r. Ówczesny minister mówił wtedy, że uszkodzenia służbowych laptopów Ziobry i jego asystenta nie powstały przypadkowo, a charakter uszkodzeń wskazuje na celowe działanie.

Ćwiąkalski zapowiedział w rozmowie z PAP apelację. Podkreślił, że nigdy nie wymieniał nazwiska Romanowskiego, a mówił wtedy tylko o "jednym z asystentów Ziobry", których było kilkunastu.

Mocą wyroku SO Ćwiąkalski miałby przeprosić Romanowskiego w oświadczeniach dla PAP oraz na portalach Wprost.pl, Dziennik.pl, Gazeta.pl., Wyborcza.pl, Interia.pl. Miałby też zapłacić powodowi 6 tys. zł zadośćuczynienia oraz pokryć koszty procesu.

Sam Ziobro - który także wytoczył Ćwiąkalskiemu proces cywilny za zarzut zniszczenia swego służbowego laptopa - powiedział PAP, że słowa o Romanowskim były "jednym z elementów ataku Ćwiąkalskiego" ws. rzekomego niszczenia dokumentów w resorcie oraz zniszczenia dwóch laptopów. Podkreślił, że prokuratura umorzyła śledztwa w obu tych sprawach.

W procesie Ziobro żąda od Ćwiąkalskiego przeprosin i 40 tys. zł zadośćuczynienia. Ziobro wiele razy mówił, że laptop został przypadkowo uszkodzony podczas przeprowadzki. "Okazuje się, że doszło do morderstwa laptopa i w związku z tą wielką zbrodnią, która miała miejsce, jest uruchamiany cały aparat państwa, aby ścigać sprawców tego mordu" - ironizował w 2008 r. Ziobro. Ćwiąkalski chce oddalenia pozwu.