Ekspertka szacuje, że w skali roku żywność może podrożeć o 5-6 proc. Według niej w drugim kwartale wzrost cen wyhamuje, "a w połowie roku jest zazwyczaj sezonowy spadek cen". Dodała, że w drugim półroczu drożej jednak zapłacimy za mięso.
We wtorek GUS podał, że w styczniu ceny towarów i usług, według wstępnych danych, były wyższe o 1,2 proc. niż w grudniu 2010 r. oraz o 3,8 proc. niż przed rokiem. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 1,7 proc., a napojów alkoholowych i wyrobów tytoniowych o 0,7 proc.
Więcej niż w grudniu 2010 r. kosztował drób, owoce, warzywa oraz cukier. Konsumenci więcej płacili za mąkę, mięso wołowe i wieprzowe, jaja, ryż oraz ryby. Wyższe były także ceny mleka, masła i pieczywa. Podrożały też napoje bezalkoholowe, w tym najbardziej kawa, wody mineralne lub źródlane i soki.
Świetlik tłumaczy, że głównie podrożały surowce i produkty pierwotnego przetwórstwa. Dodała, że wzrost cen, miał uzasadnienie m.in. w czynnikach podażowych - produkcja np. owoców była w 2010 r. niższa o ok. 20 proc., wpływ miało też podniesienie VAT. Ceny rosły także z powodu informacji medialnych, które zapowiadały podwyżki. Zdaniem ekspertki, w efekcie wielu producentów podniosło ceny licząc na uzyskanie większej marży.
Według Świetlik w pierwszym kwartale ceny będą nadal rosły, ale ich dynamika spadnie. Jak zaznaczyła, w drugim kwartale tego roku pojawią się już prognozy, np. co do przyszłych zbiorów. Ponadto będą już nowalijki, w ubiegłym roku były one drogie ze względu na długą i mroźną zimę, więc w tym roku prawdopodobnie będą tańsze - mówi ekspertka. (PAP)