Na czwartkowej konferencji prasowej prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zapowiedział, że na najbliższą sesję miasta (która odbędzie się 25 maja) złoży prezydencki projekt uchwały dotyczący budżetu obywatelskiego. Przyznał, że na razie nie jest gotowy.

Prezydent przypomniał, że deklarował wcześniej, iż w budżecie obywatelskim na 2016 rok ma być w Białymstoku do podziału na projekty ok. 14 mln zł, to ok. 1 proc. dochodów miasta.

Jego propozycja, to podział tych pieniędzy na projekty ze wszystkich 28 osiedli w mieście. Truskolaski powiedział, że ta propozycja wynika z tego, iż do tej pory projekty zgłaszane przez mieszkańców osiedli domków jednorodzinnych, ze względu na małą liczbę mieszkańców uprawnionych do głosowania, "nie mogły się przebić".

Projekt prezydencki nie zakłada pieniędzy na projekty ogólnomiejskie, jak to miało miejsce w poprzednich latach. Truskolaski dopytywany, czy będzie można składać projekty nie tylko infrastrukturalne, ale też np. kulturalne, nie odpowiedział jednoznacznie, mówił jedynie, że "będzie to zależało od tego, jakie projekty złożą mieszkańcy".

Zobacz książkę "Partycypacja społeczna w samorządzie terytorialnym" dostępną w księgarni internetowej Profinfo >>

Prezydent Truskolaski nie ma w Radzie Miasta Białystok większości. Ma ją PiS, prezydenta wspierają radni, którzy dostali się do rady z jego komitetu (6 mandatów) oraz - choć nie we wszystkich sprawach - radni PO (6 mandatów).

Radny miejski z klubu Truskolaskiego Marcin Szczudło mówił dziennikarzom, że liczy na to, iż ten projekt budżetu poprą radni PiS i PO, bo - jak dodał - też im zależało, aby wygrywały projekty z konkretnych osiedli. Jego zdaniem, taki podział pieniędzy pozytywnie wpłynie też na frekwencję mieszkańców.

To już trzecia propozycja rozwiązań dotyczących budżetu obywatelskiego Białegostoku na 2016 rok. Dwie poprzednie przygotowali radni PiS i Platformy Obywatelskiej.

Projekt PiS zakłada m.in. zwiększenie tego budżetu do 20 mln zł i podział na projekty ogólnomiejskie (wartość maksymalna jednego to 2,5 mln zł) i osiedlowe (do 350 tys. zł). W przypadku tych ostatnich PiS chce, by na każdym osiedlu był zrealizowany (jeśli oczywiście zostanie zgłoszony i zakwalifikowany do głosowania) jeden taki projekt (osiedli jest 28).

Kolejna propozycja, to projekt PO. Jedno z jego głównych założeń, to brak konkretnej kwoty na projekty. PO chce, by ustalił ją prezydent Białegostoku.

Zobacz: Białystok: radni PO chcą zmian w budżecie obywatelskim >>

Oba projekty już kilka tygodni temu trafiły do biura rady miasta. Według informacji PAP, projekt PiS ma już wszystkie konieczne opinie i może trafić na najbliższą sesję rady, 25 maja. Niewykluczone, że do tego czasu będzie mógł być również rozpatrywany przez radnych projekt PO.

Socjolożka dr Katarzyna Sztop-Rutkowska z Uniwersytetu w Białymstoku i Fundacji "SocLab" powiedziała PAP, że po raz kolejny powtarza się sytuacja, że jest kilka propozycji, które związane są z różnymi opcjami politycznymi i klubami radnych czy prezydentem. "Porażką budżetu obywatelskiego jest to, że nie udało się w Białymstoku dogadać i wypracować ponad podziałami politycznymi wspólnego stanowiska" - dodała.

W jej ocenie, najlepszą praktyką przy pracy nad budżetem obywatelskim jest powoływanie zespołów ds. budżetu obywatelskiego, do którego powoływani są: radni, przedstawiciele władzy wykonawczej, urzędnicy a także przedstawiciele organizacji pozarządowych. Mówiła też, że Fundacja "SocLab" wystosuje apel, żeby nad zasadami budżetu partycypacyjnego na 2017 rok zacząć pracować już teraz i w ramach zespołu.

Pytana czy realizacja budżetu obywatelskiego na przyszły rok nie jest zagrożona, powiedziała, że jest bardzo mało czasu. "Będzie znowu brakować najważniejszej części budżetu obywatelskiego, czyli pracy na osiedlach. Będzie mało czasu, żeby ludzie mogli się ze sobą spotkać, poznać zasady budżetu, porozmawiać i wspólnie wypracować, co jest im na tym osiedlu potrzebne" - dodała.(PAP)

swi/ rof/ mhr/