Ok. 14.40 WIG 20 wzrósł o 3,4 proc., niemiecki DAX - o 4,1 proc. francuski CAC 40 - o 4,17 proc., a brytyjski FTSE 100 - o 2,6 proc.

Na rynku walutowym na wartości coraz mocniej zyskiwało euro wobec dolara. Ok. 14.40 za wspólną walutę płacono ponad 1,3468 dolara, a przed południem ok. 1,3270.

Także złoty zaczął zyskiwać. Ok. 14.40 za euro płacono 4,50 zł, za dolara 3,34 zł, a za szwajcarskiego franka 3,67 zł. Przed południem złoty był znacznie tańszy. Za euro płacono nawet 4,55 zł, za dolara 3,43 zł, a za franka 3,71 zł.

Powodem mocnego odreagowania była środowa skoordynowana interwencja banków centralnych. Amerykańska Rezerwa Federalna, Bank Kanady, Bank Anglii, Bank Japonii, EBC i Bank Szwajcarii zdecydowały o obniżeniu rynkowej stopy procentowej na tzw. swapy dolarowe (tzn. wymiana walut) o 50 pkt bazowych. To może oznaczać tańszy dostęp do amerykańskiej waluty. Banki uzasadniły, że celem tego działania jest obniżenie napięcia na rynkach finansowych.

Analityk TMS Brokers Bartosz Sawicki powiedział, że w ostatnim czasie na rynku finansowym były problemy dolarami. "Koszt pozyskania kapitału na rynku międzybankowym był wysoki" - powiedział Sawicki. Dodał, że teraz tańszy dostęp do pieniądza ma na celu ratowanie płynności walutowej.

Według analityka, na rynek, choć w mniejszym stopniu, wpłynęły też pozytywne dane z USA dotyczące bezrobocia. W firmach w USA przybyło w listopadzie 2011 r. 206 tys. miejsc pracy - wynika z raportu prywatnej firmy ADP Employer Services. Analitycy oceniali, że w amerykańskiej gospodarce w listopadzie przybyło 130 tys. miejsc pracy.

W południe inwestorów wsparła też inna decyzja tym razem banku centralnego Chin. Ok. 12.00 poinformował, że obniża stopy rezerw obowiązkowych dla banków o 50 punktów bazowych.

Główny ekonomista X-Trade Brokers Przemysław Kwiecień ocenił, że poluzowana bardziej polityka monetarna w Państwie Środka to dobra wiadomość dla perspektyw globalnego wzrostu gospodarczego. "Rynek ma nadzieję, że poprzez luźniejszą politykę pieniężną, Chiny znów będą w stanie nieco pobudzić swoją gospodarkę, co miałoby pomóc Europie i Stanom Zjednoczonym" - stwierdził ekonomista. (PAP)